- Koleś ogarnij się! O czym ty w ogóle myślisz w tak kryzysowej sytuacji jak ta? Pogięło Cię tak jak tego debila ? - brunet był zły i niespokojny, gdzie kiedyś by to nie było na miejscu.
- No przepraszam, że interesuję się historią waszej rodziny. - powiedział z arogancką miną Ellington.
- Riker wyjdź! I nie rycz jak baba, bądź mężczyzną, weź się w garść! - powiedział Rocky.
-NIE! - za drzwi dobiegł zapłakany głos blondyna.
- Liczę do pięciu, jeśli do tego czasu nie otworzysz tych cholernych drzwi, wywarze je i mało będzie mnie obchodzić czy Ci coś zrobię czy nie! Raz.....Dwa....Trzy....Cztery ....- nikt nie widział jeszcze tak wkurzonego bruneta. Rocky był zawsze cichy, spokojny, oczywiście lekko zakręcony i szalony, ale z umiarem. - Pięć! - Drzwi się nie otworzyły. Rozwścieczony brunet kopnął z całych sił w drzwi. Ellington był przerażony tym co zobaczył. One po prostu wyleciały z zawiasów. Płaczący Riker siedział obok sedesu i nic mu się nie stało. Ellingtonowi ulżyło.
Ciemnooki w parował do łazienki jak oparzony. Wziął suchy ręcznik z wieszaka, owinął nagiego łkającego brata. Uniósł i zaniósł do wspólnej sypialni. Drugi brunet z daleka podziwiał dalsze poczynania młodszego przyjaciela. Rocky usadził Rikera na krześle, sięgnął po czystą bieliznę. W tym momencie nie czuł obrzydzenia, był zdeterminowany. Ubrał go w niebieskie bokserki z wielkim napisem na kroczu "don't touch", do tego biały t-shirt z fioletowym napisem "Holister". Ze swojej szuflady zgrabnie zabrał pasek i przywiązał nim nogi starszego brata. Zwinnym ruchem zabrał pasek od własnych, aktualnie noszonych spodni. i związał drugą rękę.
- Ell dawaj pasek. - powiedział brunet wyciągając rękę w stronę przyjaciela.
- Chyba Cię Bóg opuścił! - powiedział i pokazał gdzie może go pocałować.
- Dawaj i nie gadaj, bo skończysz podobnie albo nawet gorzej. Bo niestety przeczuwam jakie rzeczy wyprawiasz z moją siostrą i za bardzo mi się to nie podoba. Więc jak będzie....??? - Ell ciężko przełknął ślinę i zdjął pasek i podał brunetowi. - Dziękuję. - powiedział z chamskim uśmiechem. Związał drugą rękę. Wstał z ziemi. Pomachał bratu i brunetowi wychodząc z pokoju i zamykając za sobą drzwi. Zbiegł po schodach by poinformować Rydel o całej sytuacji. Można powiedzieć, że złość z niego schodziła. Wszedł do salonu i nikogo nie zastał.
- Rydel ?! Gdzie jesteś ?! - krzyknął bardzo głośno.
-Przed domem! - krzyknęła mniej krzykliwie jak jej brat. Brunet ruszył w jej stronę. Gdy już myślał, że jego zdenerwowanie minęło, zobaczył szeroko uśmiechającą się i machającą w jego kierunku Zoey. Energicznie wrócił do pomieszczenia trzaskając drzwiami. Zoey z wycofaniem skierowała się do domu.
Rydel i Ross spojrzeli na siebie i wrócili do sprzątania. Blondyn poszedł w stronę krzaków przy drodze, ponieważ zobaczył niepokojący ruch w tamtych okolicach. Okazało się, że to jakiś facet leży w krzakach. Ross pomyślał jakiś menel i zaczął szturchać go kijem od miotły, zawołał Rydel. Owy "menel" odwrócił się twarzą w ich stronę. Rodzeństwo nie mogło uwierzyć w to co widzą. To był biedny, w 3 dupy napity ich młodszy brat Ryland. Ross zaczął się śmiać.
- Matko jedyna! - krzyknęła blondynka i chwyciła się za głowę. - Ryland co ty robisz? Dlaczego tu jesteś ?
- Co? Nie wiem... - brunet chwycił się za napierdalającą głowę i z trudem próbował wstać. Gdy jego starszy brat w końcu się opanował, pomógł mu wstać.
Rocky zdenerwowany popędził do pokoju, w którym uwięził Ellingtona i Rikera. Rozwiązał ospałego blondyna i położył na łóżku. Bez słowa wszedł i wyszedł z pomieszczenia. Brunet stał w koncie i osłupiałym spojrzeniem spoglądał w stronę drzwi zamykających się za przyjacielem. Gdy już się obudził pobiegl za nim z krzykiem.
- Rocky, a Tobie co ?
- Nie ważne! - odezwał się bardzo energicznie i agresywnie.
- Koleś wyluzuj gadaj co się stało. - Ratliff nadal próbował spokojnie, dowiedzieć ise co dzieje się z jego jednym z najlepszych przyjaciół.
- Powiedziałem, że nic. Nie umiesz słuchać debilu!? Wynoś się!
- Rocky..koleś, opanuj się ! Ponosi Cię! - brunet gwałtownie pomaszerował w stronę mniejszego od siebie przyjaciela wziął go za "szmaty" i wywalił za drzwi. Ellington od razu zrozumiał o co chodzi...a bardziej o kogo. Po wyrzuceniu go przez Rocky'ego na dwór brunet skierował się do domu Zoey. W tym momencie miał tylko jedną myśl w głowie "ty ruda szmato!". Ciemnooki nie zareagował nawet na wołania swojej kobiety. Bardzo energicznie puka do drzwi mieszkania dziewczyny. Nagle drzwi się otwierają, ale niestety Ell nie tą osobę chciał zobaczyć. Wbił chamsko do domu dziewczyny i zaczął krzyczeć:
- TY RUDA SZMATO! GDZIE JESTEŚ ? - może trochę przesadził, ale w danym momencie to go nie interesowało.
- Ej! A może się trochę opanujesz co ? w końcu nie jesteś u siebie! - wykrzyczała Agnieszka, Ellington miał ją szczerze w dupie. Pokazał środkowy palec i ruszył po schodach do góry. Dziewczyna była oburzona zachowaniem chłopaka. Chwyciła się za pierś i głośno powiedziała piskliwe "OOO!" co miało ukazać jak bardzo się uraziła. Brunet znalazł Zoey. Siedziała smutna w swoim pokoju. Lecz jej smutek go nie powstrzymał przed totalnym jej opieprzeniem.
- Zoey! Ale ty jesteś głupia! Jak mogłaś tak go zranić! Popieprzył Cię do reszty ?! Jesteś rudą szmatą! Innego określenia na dziś nie mogę użyć! Jeśli podobał Ci się Riker...- nie zdążył dokończyć, bo do pokoju weszła zdenerwowana Agnieszka.
- Czy ja dobrze słyszałam?! Podoba Ci się Riker?! Ty ruda szmato! Jak mogłaś ? - Agnieszka na maksa zdenerwowana, ruszyłam z mordem w oczach na "biedną" Zoey. Rudowłosa zaczęła uciekać. Wybiegła z pokoju. Brunetka zaczęła biec za dziewczyną. Dopadła ją w salonie. Zaczęły się bić. Ell był dumny z tego co zrobił i z zainteresowaniem podziwiał walkę dziewcząt. Prawie dorosłe "kobiety" trzymał się za końce włosów i ciągnęły mocno w dół. Kręciły się w kółko. Zielonooka potknęła się o stół i przewróciła się, wyrywając zarazem włosy swojej przeciwniczki. Do domu weszli zaniepokojeni Ross i Rydel. Ross wchodząc do pomieszczenia krzyknął jak dziewczynka. Rydel otworzyła szeroko usta, tak samo jej kochany chłopak.
- O kurwa! Gdzie są do cholery Twoje włosy?! - zapytała blondynka chwytając swoich jasnych końcówek.
- Aaaaa! - Agnieszka po prostu zaczęła krzyczeć i uciekła do góry. Jej doczepiane włosy zostały wyrwane przez Zoey i wylądowały na drugim końcu pokoju. Do domu weszła zdyszana Kasia, która poszła po zakupy. Stanęła w drzwiach zobaczyła rozbity wazon, który stał na stole. Przewrócony stolik, leżącą na ziemi Zoey, oraz jej "ulubionych" sąsiadów. Stanęła w drzwiach oszołomiona. Torby z zakupami wypadły jej z rąk. Nikt nie wiedział od czego ma zacząć i kto ma zacząć. Rozpoczął Ross. Oparł się łokciem o futrynę, skierował swój wzrok ku dołu. Zmierzył Katarzynę pożądliwym spojrzeniem, przygryzł dolną wargę i zwrócił się do niej z tekstem...
- I co .... świeże kupiłaś te banany? - powiedział jej blondyn, puszczając oko. Kasia tylko spojrzała się na niego z jedną uniesioną brwią i wzięła zakupy na ręce i przeszła do kuchni.
No więc ten...HEJ! Wiem, wiem... pewnie padną pytania "gdzieś ty była?!", "oszalałaś?!" no itp itd... no i pewnie ktoś napisze "czemu taki krótki?!". Już tłumacze.. jest krótki, bo mi się nie chciało go pisać haha, nie no po prostu twierdze, że takie si.ę łatwiej pisze :D mam nadzieje, że wam się spodoba, moim zdaniem jest zabawny :D i to bardzo xD Macie jakieś pytania co do rozdziału to w komentarzach śmiało pytajcie! :D No to ten 5 kom i następny rozdział :D Obiecuję, że będzie szybciej :D :* No to ten Dobranoc, Miłego dnia/południa/popołudnia/wieczoru
PS Spóźnione wesołych świąt xD
PS 2 Szczęśliwego Nowego roku :D :* <3
PS 3 Są nowi bohaterowie :) Warto zajrzeć ;)
PS 4 Przepraszam Kasia ! Było już późno ;-; No Kasia mi bardzo pomogła pomimo zmęczenia :D :* 5 kom = next :D
Rydel i Ross spojrzeli na siebie i wrócili do sprzątania. Blondyn poszedł w stronę krzaków przy drodze, ponieważ zobaczył niepokojący ruch w tamtych okolicach. Okazało się, że to jakiś facet leży w krzakach. Ross pomyślał jakiś menel i zaczął szturchać go kijem od miotły, zawołał Rydel. Owy "menel" odwrócił się twarzą w ich stronę. Rodzeństwo nie mogło uwierzyć w to co widzą. To był biedny, w 3 dupy napity ich młodszy brat Ryland. Ross zaczął się śmiać.
- Matko jedyna! - krzyknęła blondynka i chwyciła się za głowę. - Ryland co ty robisz? Dlaczego tu jesteś ?
- Co? Nie wiem... - brunet chwycił się za napierdalającą głowę i z trudem próbował wstać. Gdy jego starszy brat w końcu się opanował, pomógł mu wstać.
Rocky zdenerwowany popędził do pokoju, w którym uwięził Ellingtona i Rikera. Rozwiązał ospałego blondyna i położył na łóżku. Bez słowa wszedł i wyszedł z pomieszczenia. Brunet stał w koncie i osłupiałym spojrzeniem spoglądał w stronę drzwi zamykających się za przyjacielem. Gdy już się obudził pobiegl za nim z krzykiem.
- Rocky, a Tobie co ?
- Nie ważne! - odezwał się bardzo energicznie i agresywnie.
- Koleś wyluzuj gadaj co się stało. - Ratliff nadal próbował spokojnie, dowiedzieć ise co dzieje się z jego jednym z najlepszych przyjaciół.
- Powiedziałem, że nic. Nie umiesz słuchać debilu!? Wynoś się!
- Rocky..koleś, opanuj się ! Ponosi Cię! - brunet gwałtownie pomaszerował w stronę mniejszego od siebie przyjaciela wziął go za "szmaty" i wywalił za drzwi. Ellington od razu zrozumiał o co chodzi...a bardziej o kogo. Po wyrzuceniu go przez Rocky'ego na dwór brunet skierował się do domu Zoey. W tym momencie miał tylko jedną myśl w głowie "ty ruda szmato!". Ciemnooki nie zareagował nawet na wołania swojej kobiety. Bardzo energicznie puka do drzwi mieszkania dziewczyny. Nagle drzwi się otwierają, ale niestety Ell nie tą osobę chciał zobaczyć. Wbił chamsko do domu dziewczyny i zaczął krzyczeć:
- TY RUDA SZMATO! GDZIE JESTEŚ ? - może trochę przesadził, ale w danym momencie to go nie interesowało.
- Ej! A może się trochę opanujesz co ? w końcu nie jesteś u siebie! - wykrzyczała Agnieszka, Ellington miał ją szczerze w dupie. Pokazał środkowy palec i ruszył po schodach do góry. Dziewczyna była oburzona zachowaniem chłopaka. Chwyciła się za pierś i głośno powiedziała piskliwe "OOO!" co miało ukazać jak bardzo się uraziła. Brunet znalazł Zoey. Siedziała smutna w swoim pokoju. Lecz jej smutek go nie powstrzymał przed totalnym jej opieprzeniem.
- Zoey! Ale ty jesteś głupia! Jak mogłaś tak go zranić! Popieprzył Cię do reszty ?! Jesteś rudą szmatą! Innego określenia na dziś nie mogę użyć! Jeśli podobał Ci się Riker...- nie zdążył dokończyć, bo do pokoju weszła zdenerwowana Agnieszka.
- Czy ja dobrze słyszałam?! Podoba Ci się Riker?! Ty ruda szmato! Jak mogłaś ? - Agnieszka na maksa zdenerwowana, ruszyłam z mordem w oczach na "biedną" Zoey. Rudowłosa zaczęła uciekać. Wybiegła z pokoju. Brunetka zaczęła biec za dziewczyną. Dopadła ją w salonie. Zaczęły się bić. Ell był dumny z tego co zrobił i z zainteresowaniem podziwiał walkę dziewcząt. Prawie dorosłe "kobiety" trzymał się za końce włosów i ciągnęły mocno w dół. Kręciły się w kółko. Zielonooka potknęła się o stół i przewróciła się, wyrywając zarazem włosy swojej przeciwniczki. Do domu weszli zaniepokojeni Ross i Rydel. Ross wchodząc do pomieszczenia krzyknął jak dziewczynka. Rydel otworzyła szeroko usta, tak samo jej kochany chłopak.
- O kurwa! Gdzie są do cholery Twoje włosy?! - zapytała blondynka chwytając swoich jasnych końcówek.
- Aaaaa! - Agnieszka po prostu zaczęła krzyczeć i uciekła do góry. Jej doczepiane włosy zostały wyrwane przez Zoey i wylądowały na drugim końcu pokoju. Do domu weszła zdyszana Kasia, która poszła po zakupy. Stanęła w drzwiach zobaczyła rozbity wazon, który stał na stole. Przewrócony stolik, leżącą na ziemi Zoey, oraz jej "ulubionych" sąsiadów. Stanęła w drzwiach oszołomiona. Torby z zakupami wypadły jej z rąk. Nikt nie wiedział od czego ma zacząć i kto ma zacząć. Rozpoczął Ross. Oparł się łokciem o futrynę, skierował swój wzrok ku dołu. Zmierzył Katarzynę pożądliwym spojrzeniem, przygryzł dolną wargę i zwrócił się do niej z tekstem...
- I co .... świeże kupiłaś te banany? - powiedział jej blondyn, puszczając oko. Kasia tylko spojrzała się na niego z jedną uniesioną brwią i wzięła zakupy na ręce i przeszła do kuchni.
No więc ten...HEJ! Wiem, wiem... pewnie padną pytania "gdzieś ty była?!", "oszalałaś?!" no itp itd... no i pewnie ktoś napisze "czemu taki krótki?!". Już tłumacze.. jest krótki, bo mi się nie chciało go pisać haha, nie no po prostu twierdze, że takie si.ę łatwiej pisze :D mam nadzieje, że wam się spodoba, moim zdaniem jest zabawny :D i to bardzo xD Macie jakieś pytania co do rozdziału to w komentarzach śmiało pytajcie! :D No to ten 5 kom i następny rozdział :D Obiecuję, że będzie szybciej :D :* No to ten Dobranoc, Miłego dnia/południa/popołudnia/wieczoru
PS Spóźnione wesołych świąt xD
PS 2 Szczęśliwego Nowego roku :D :* <3
PS 3 Są nowi bohaterowie :) Warto zajrzeć ;)
PS 4 Przepraszam Kasia ! Było już późno ;-; No Kasia mi bardzo pomogła pomimo zmęczenia :D :* 5 kom = next :D