Jeśli jesteś osobą o słabych nerwach, szybko się denerwujesz. I zbyt przeżywasz wszystko. Nie czytaj tego.
Czytasz na własną odpowiedzialność.
- Lynette! Złaź w tej chwili na dół! - czyli rozumiem, że to koniec mojej popołudniowej drzemki...przecież dobrze wie, że każdego dnia po szkole kładę się spać na godzinę. Tak trudno to pojąć? Wygramoliłam się z łóżka i z jękiem zbiegłam ze schodów. Moja mama stała z rękami na pierwsi z groźną miną. Szczerze nie miałam pojęcia o co jej konkretnie chodziło. W tym tygodniu nie dostałam żadnej negatywnej oceny, nie piłam, posprzątałam pokój. Pustka w głowie.
- O co Ci chodzi? Co ja takiego zrobiłam, że próbujesz mnie zabić swoim spojrzeniem ? - także założyłam ręce na pierś i spojrzałam na nią z nad uniesionych brwi.
- Miałaś wynieś śmieci! Proszę Cię o to od 3 dni! Ile one mają tu jeszcze stać?! - powiedziała z totalną powagą.
- Ughhh...tylko po to mnie wołałaś? Dlatego chcesz mnie zabić, bo nie wyniosłam zasranych śmieci? - parsknęłam śmiechem, wzięłam worki i wyszłam przed dom trzaskając drzwiami.
Na dworze było dość ciepło, chociaż po maju można było by się spodziewać wyższej temperatury. Worki śmierdziały na kilometr. Kosz był (moim zdaniem) bardzo daleko, stał aż za bramą. Co oznaczało otwarcie jej i potem jej zamknięcie. Byłam na to zbyt leniwa. Worki był strasznie ciężkie. Więc postanowiłam je ciągnąć, co okazało się złym pomysłem. Worek pękł.
- Cholera!
- Młodej damie nie przystoi na takie słownictwo. - od razu rozpoznałam ten głos. Był to Matthew. Mój kochany sąsiad, a zarazem najlepszy przyjaciel od czasów piaskownicy. Był on wysokim brunetem, z pysznie czekoladowymi oczami. Nie chodził już z nami do szkoły, bo był rok starszy, ale wiekiem czasem nawet mi nie mógł dorównać. W skrócie zachowywał się jak dziecko. Cóż....całkiem przystojne dziecko. Anyway...Odwróciłam się za siebie w stronę jego domu. W tym świetle wyglądał jak aktor ze "Słonecznego patrolu".
- Odezwał się dorosły. - powiedziałam z lekką złością. On uśmiechnął się w moją stronę ukazując dołeczki. Przeczesał ręką włosy i przeskoczył przez płot, by zbliżyć się do mnie.
- Na pewno straszy od Ciebie. - pokazał mi język i mnie przytulił. Choć mieszkaliśmy płot w płot, potrafiliśmy nie widzieć się nawet przez tydzień. Przez te rozłąki nigdy nic się nie zmieniało. Choć miałam przyjaciół w szkole, twierdziłam, że teoretycznie tylko na nim mogę polegać. On zawsze był blisko....
- Długo Cię nie widziałam, gdzie się podziewałeś ?
- A tu i tam...- wiedziałam, że kłamał.Po pierwsze nie patrzył na mnie, po drugie, on oprócz mnie nie ma nikogo. Chodzi o bliskiego przyjaciela. Jest bardziej typem samotnika. Woli zaszyć się w domu z dobrą książką/serialem, niż gdziekolwiek wyjść.
- Kłamiesz..wiem o tym. Jakie tym razem książki przeczytałeś? - zaśmiał się, a ja razem z nim. Nie odpowiedział tylko ciepło się uśmiechnął. Po czym schylił się by pomóc zbierać mi wcześniej wysypane śmieci. Nie zajęło nam to długo. Wrzuciliśmy wszystko do kosza. Już chciałam się żegnać i iść się szykować na spotkanie u Holland, gdy on złapał mnie za nadgarstek.
- Co? - spytałam rozkojarzona.
- Chciałem powiedzieć Ci coś...- spojrzałam w jego brązowe oczy. Matko były takie ughhh mega. Wyrwałam się z zamyśleń kiedy koło mojej twarzy przeleciała jakaś ręka. Była to ręka Matthew. - ziemia do Lynette. - uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową by mógł kontynuować. - chciałem się spytać co dziś robisz?- powiedział, chowając ręce do kieszeni podartych jeasnów i ukazując swoje urocze dołeczki.
- Przepraszam Matt, ale już się umówiłam. - uśmiech nie znikł, ale oczy posmutniały.- jak chcesz możesz iść ze mną. Idę do Holland i Nathana.- powiedziałam nadal widząc smutne oczy.
- Nie, dzięki. Zostanę w domu i obejrzę nowy odcinek TVD. - przy wymowie zrobił pół uśmiech.
- Na pewno? Będzie fajnie. - było mi go żal, całe dnie spędzał w domu. Oczywiście mogłabym odwołać spotkanie, w końcu z Holland widzę się codziennie.
- Tak, na pewno. Jeśli chcesz mogę Cię zawieź i potem przyjechać. - jego oczy lekko się rozchmurzyły. Miałam jechać z Jeffem, ale nie chciałam sprawiać mu większej przykrości, więc w zgodzie kiwnęłam głową. - Świetnie. To kiedy?
- W sumie możesz już teraz.
- Okay, chodź. - obrócił się w stronę swojego domu, a ja ruszyłam za nim. Wsiedliśmy do samochodu. Napisałam Jeffowi, żeby po mnie nie przyjeżdżał. Odpisał zwykłe "ok". Zmarszczyła brwi, ponieważ on był bardziej ciekawskim człowiekiem niż skrytym. Jeff był jednym ze składu, podobnie jak Matt był brunetem. Przyjaźnił się z Nathanem. Chociaż od jakiego czasu można powiedzieć, że zachowywał się bardzo dziwnie. Minęło jakieś piętnaście minut gdy byliśmy po d domem Holland i Nathana. Podróż minęła w ciszy, w tle tylko leciała cicha muzyka. Matthew zatrzymał się na podjeździe, odwrócił się w moją stronę z uśmiechem na twarzy, odpowiedziałam tym samym gestem. Pochyliłam się by go przytulić. Odwzajemnił uścisk i wyszeptał mi do ucha krótkie "Dzwoń, zawsze". Odsunęłam się z rumieńcem na twarzy, jego głos zabrzmiał tak jakoś bardzo przyjemnie...czyżby seksownie? Powiedziałam ciche będę i wyszłam z samochodu. Czekał aż wejdę do środka i dopiero odjechał. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Czułam się dziwnie, ale w dobry sposób. Z rozmyślań wyrwała mnie Lydia. Rudowłosa dziewczyna Nathana. Można powiedzieć, że to typowa suka. Czasem chciało by się zetrzeć ten zdradziecki uśmiech z jej twarzy. Jest tutaj nowa. Choć jest rok młodsza, chodzi z nami do klasy. Nathan lubi nowe mięsko, więc gdy ją zobaczył pierwszego dnia zagadywał i flirtował, a na drugi dzień byli parą. Dla mnie było to trochę dziwne. Przed związaniem się z kimś, wolałabym go lepiej poznać. Może była staroświecka, ale wieże że zakochuje się tylko raz. Jak na razie nie spotkała mojego księcia. Oczywiście podobali mi się chłopaki, gwiazdy, ale to ni było to. Wracając. Lydia przywitała mnie z uśmiechem na twarzy, odwzajemniłam gest. I szybko poszłam za nią do salonu, gdzie była już reszta. Nathan wymruczał tylko krótkie "hej" i zaczął obściskiwać się z Lydią. Jedno słowo "bleeee". Holland wstała ze swojego miejsca podeszła do mnie i pocałowała mnie w policzek. Jeff mnie przytulił. Właśnie! Nie opowiadałam jeszcze o Holland i Nathanie. A więc, byli bliźniakami. Gdyby nie to, że Nathan miał krótkie włosy, nie rozpoznałabym ich. Oboje byli blondynami. Z oczami koloru oceanu. Niebieskooki był najpopularniejszy w szkole, był kapitanem szkolnej drużyny piłkarskiej. Holl była cheeleaderką. W sumie nawet nie wiem za co mnie lubili. Nigdzie się nie udzielałam, nie uczestniczyłam w żadnych meczach i innych gównach, a jednak ze mną rozmawiali. Lynette dziś zdecydowanie za często się zamyślasz. Cisze przerwał Jeff.
- Z kim przyjechałaś? - poruszył sugestywnie brwami.
- Z przyjacielem aka sąsiadem.
- Z tym przystojnym, starszym brunetem? - spytała robiąc rozmarzone spojrzenie.
- O nie! Nawet o tym nie myśl! Matthew jest dla Ciebie za spokojny. - zaśmiałam się.
- Oj, no wiem. On jest Twój! - dlaczego nagle zaczęło ich interesować moje życie? Why?! God, why ?!
- On nie jest mój, i nigdy nie będzie. - powiedziałam z większym smutkiem niż zamierzałam.
- Uuuu. - Jeff i Holland zrobili ten sam gest.
- Co? - udałam głupią, wiem o co im chodzi.
- Czyli Ci się podoba ? - zapytał Jeff
- Nie! Koniec tematu.- usiadłam wygodniej i wyciągnęłam telefon z kieszeni. Nie wiem dlaczego postanowiłam napisać do wilka, o którym była mowa.
Lynette: Co robisz? :)
Matthew: Oglądam, a ty? Nudzisz się ?
W sumie nudziłam sie, Nathan obściskiwał się z Lydią, Holland malowała paznokcie, a Jeff oglądał telewizor.
Lynette: W sumie tak.... przyjedziesz po mnie?
Sama była zaskoczona, że to napisałam....
Matthew: Jasne, daj mi 5 minut :P
Lynette: :D
Po dosłownie 7 minutach (2 minuty spóźnienia) usłyszałam klakson. Wszyscy spojrzeli na mnie, gdy wstałam. Pożegnałam się, a reszta patrzyła jak odchodzę. Wyszłam uśmiechnięta jak głupia od ucha do ucha. Wsiadłam na miejsce pasażera i zapięłam pasy.
- Nie chce nic mówić, ale się spóźniłeś. - spojrzał na mnie rozkojarzony. Ja się zaśmiałam. - miało być pięć minut, a minęło siedem. - zaśmiał się położył rękę na moim udzie i spytał.
-Gdzie jedziemy księżniczko? - zabrał rękę z mojego uda i odpalił samochód.
- Tam, gdzie zawiozą nas gwiazdy. - zaśmiał się na te słowa. Na dworze robiło się już ciemno.
- Tak więc ruszajmy, panno Fitz. - powiedział z uśmiechem i ruszył w stronę parku.
Reszta wieczoru szybko zleciała, moim zdaniem za szybko! Dawno tak fajnie się nie bawiłam. Chce to powtórzyć. Chce czuć się tak codziennie. Muszę spędzać więcej czasu z Matt'em.
A więc tak. Teraz zajmuje się One Shotami xD Twierdzę, ze lepiej mi wychodzi ich pisanie XD Ten One Shot będzie składał się z dwóch części, a może nawet trzech :D Chciałam bym podziękować mojej psiapsi, że nakłoniła mnie no cóż wczoraj do napisania, go. Spokojnie akcja się rozkręci :P No to ten Miłego. Postaram się w przyszłym tygodniu dodać następną część :D
Pisz swoje opinie :D
PS Dziękuję Zuzi za imiona <3 hahaha
https://www.youtube.com/watch?v=JdQTBebJyIg
- Odezwał się dorosły. - powiedziałam z lekką złością. On uśmiechnął się w moją stronę ukazując dołeczki. Przeczesał ręką włosy i przeskoczył przez płot, by zbliżyć się do mnie.
- Na pewno straszy od Ciebie. - pokazał mi język i mnie przytulił. Choć mieszkaliśmy płot w płot, potrafiliśmy nie widzieć się nawet przez tydzień. Przez te rozłąki nigdy nic się nie zmieniało. Choć miałam przyjaciół w szkole, twierdziłam, że teoretycznie tylko na nim mogę polegać. On zawsze był blisko....
- Długo Cię nie widziałam, gdzie się podziewałeś ?
- A tu i tam...- wiedziałam, że kłamał.Po pierwsze nie patrzył na mnie, po drugie, on oprócz mnie nie ma nikogo. Chodzi o bliskiego przyjaciela. Jest bardziej typem samotnika. Woli zaszyć się w domu z dobrą książką/serialem, niż gdziekolwiek wyjść.
- Kłamiesz..wiem o tym. Jakie tym razem książki przeczytałeś? - zaśmiał się, a ja razem z nim. Nie odpowiedział tylko ciepło się uśmiechnął. Po czym schylił się by pomóc zbierać mi wcześniej wysypane śmieci. Nie zajęło nam to długo. Wrzuciliśmy wszystko do kosza. Już chciałam się żegnać i iść się szykować na spotkanie u Holland, gdy on złapał mnie za nadgarstek.
- Co? - spytałam rozkojarzona.
- Chciałem powiedzieć Ci coś...- spojrzałam w jego brązowe oczy. Matko były takie ughhh mega. Wyrwałam się z zamyśleń kiedy koło mojej twarzy przeleciała jakaś ręka. Była to ręka Matthew. - ziemia do Lynette. - uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową by mógł kontynuować. - chciałem się spytać co dziś robisz?- powiedział, chowając ręce do kieszeni podartych jeasnów i ukazując swoje urocze dołeczki.
- Przepraszam Matt, ale już się umówiłam. - uśmiech nie znikł, ale oczy posmutniały.- jak chcesz możesz iść ze mną. Idę do Holland i Nathana.- powiedziałam nadal widząc smutne oczy.
- Nie, dzięki. Zostanę w domu i obejrzę nowy odcinek TVD. - przy wymowie zrobił pół uśmiech.
- Na pewno? Będzie fajnie. - było mi go żal, całe dnie spędzał w domu. Oczywiście mogłabym odwołać spotkanie, w końcu z Holland widzę się codziennie.
- Tak, na pewno. Jeśli chcesz mogę Cię zawieź i potem przyjechać. - jego oczy lekko się rozchmurzyły. Miałam jechać z Jeffem, ale nie chciałam sprawiać mu większej przykrości, więc w zgodzie kiwnęłam głową. - Świetnie. To kiedy?
- W sumie możesz już teraz.
- Okay, chodź. - obrócił się w stronę swojego domu, a ja ruszyłam za nim. Wsiedliśmy do samochodu. Napisałam Jeffowi, żeby po mnie nie przyjeżdżał. Odpisał zwykłe "ok". Zmarszczyła brwi, ponieważ on był bardziej ciekawskim człowiekiem niż skrytym. Jeff był jednym ze składu, podobnie jak Matt był brunetem. Przyjaźnił się z Nathanem. Chociaż od jakiego czasu można powiedzieć, że zachowywał się bardzo dziwnie. Minęło jakieś piętnaście minut gdy byliśmy po d domem Holland i Nathana. Podróż minęła w ciszy, w tle tylko leciała cicha muzyka. Matthew zatrzymał się na podjeździe, odwrócił się w moją stronę z uśmiechem na twarzy, odpowiedziałam tym samym gestem. Pochyliłam się by go przytulić. Odwzajemnił uścisk i wyszeptał mi do ucha krótkie "Dzwoń, zawsze". Odsunęłam się z rumieńcem na twarzy, jego głos zabrzmiał tak jakoś bardzo przyjemnie...czyżby seksownie? Powiedziałam ciche będę i wyszłam z samochodu. Czekał aż wejdę do środka i dopiero odjechał. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Czułam się dziwnie, ale w dobry sposób. Z rozmyślań wyrwała mnie Lydia. Rudowłosa dziewczyna Nathana. Można powiedzieć, że to typowa suka. Czasem chciało by się zetrzeć ten zdradziecki uśmiech z jej twarzy. Jest tutaj nowa. Choć jest rok młodsza, chodzi z nami do klasy. Nathan lubi nowe mięsko, więc gdy ją zobaczył pierwszego dnia zagadywał i flirtował, a na drugi dzień byli parą. Dla mnie było to trochę dziwne. Przed związaniem się z kimś, wolałabym go lepiej poznać. Może była staroświecka, ale wieże że zakochuje się tylko raz. Jak na razie nie spotkała mojego księcia. Oczywiście podobali mi się chłopaki, gwiazdy, ale to ni było to. Wracając. Lydia przywitała mnie z uśmiechem na twarzy, odwzajemniłam gest. I szybko poszłam za nią do salonu, gdzie była już reszta. Nathan wymruczał tylko krótkie "hej" i zaczął obściskiwać się z Lydią. Jedno słowo "bleeee". Holland wstała ze swojego miejsca podeszła do mnie i pocałowała mnie w policzek. Jeff mnie przytulił. Właśnie! Nie opowiadałam jeszcze o Holland i Nathanie. A więc, byli bliźniakami. Gdyby nie to, że Nathan miał krótkie włosy, nie rozpoznałabym ich. Oboje byli blondynami. Z oczami koloru oceanu. Niebieskooki był najpopularniejszy w szkole, był kapitanem szkolnej drużyny piłkarskiej. Holl była cheeleaderką. W sumie nawet nie wiem za co mnie lubili. Nigdzie się nie udzielałam, nie uczestniczyłam w żadnych meczach i innych gównach, a jednak ze mną rozmawiali. Lynette dziś zdecydowanie za często się zamyślasz. Cisze przerwał Jeff.
- Z kim przyjechałaś? - poruszył sugestywnie brwami.
- Z przyjacielem aka sąsiadem.
- Z tym przystojnym, starszym brunetem? - spytała robiąc rozmarzone spojrzenie.
- O nie! Nawet o tym nie myśl! Matthew jest dla Ciebie za spokojny. - zaśmiałam się.
- Oj, no wiem. On jest Twój! - dlaczego nagle zaczęło ich interesować moje życie? Why?! God, why ?!
- On nie jest mój, i nigdy nie będzie. - powiedziałam z większym smutkiem niż zamierzałam.
- Uuuu. - Jeff i Holland zrobili ten sam gest.
- Co? - udałam głupią, wiem o co im chodzi.
- Czyli Ci się podoba ? - zapytał Jeff
- Nie! Koniec tematu.- usiadłam wygodniej i wyciągnęłam telefon z kieszeni. Nie wiem dlaczego postanowiłam napisać do wilka, o którym była mowa.
Lynette: Co robisz? :)
Matthew: Oglądam, a ty? Nudzisz się ?
W sumie nudziłam sie, Nathan obściskiwał się z Lydią, Holland malowała paznokcie, a Jeff oglądał telewizor.
Lynette: W sumie tak.... przyjedziesz po mnie?
Sama była zaskoczona, że to napisałam....
Matthew: Jasne, daj mi 5 minut :P
Lynette: :D
Po dosłownie 7 minutach (2 minuty spóźnienia) usłyszałam klakson. Wszyscy spojrzeli na mnie, gdy wstałam. Pożegnałam się, a reszta patrzyła jak odchodzę. Wyszłam uśmiechnięta jak głupia od ucha do ucha. Wsiadłam na miejsce pasażera i zapięłam pasy.
- Nie chce nic mówić, ale się spóźniłeś. - spojrzał na mnie rozkojarzony. Ja się zaśmiałam. - miało być pięć minut, a minęło siedem. - zaśmiał się położył rękę na moim udzie i spytał.
-Gdzie jedziemy księżniczko? - zabrał rękę z mojego uda i odpalił samochód.
- Tam, gdzie zawiozą nas gwiazdy. - zaśmiał się na te słowa. Na dworze robiło się już ciemno.
- Tak więc ruszajmy, panno Fitz. - powiedział z uśmiechem i ruszył w stronę parku.
Reszta wieczoru szybko zleciała, moim zdaniem za szybko! Dawno tak fajnie się nie bawiłam. Chce to powtórzyć. Chce czuć się tak codziennie. Muszę spędzać więcej czasu z Matt'em.
A więc tak. Teraz zajmuje się One Shotami xD Twierdzę, ze lepiej mi wychodzi ich pisanie XD Ten One Shot będzie składał się z dwóch części, a może nawet trzech :D Chciałam bym podziękować mojej psiapsi, że nakłoniła mnie no cóż wczoraj do napisania, go. Spokojnie akcja się rozkręci :P No to ten Miłego. Postaram się w przyszłym tygodniu dodać następną część :D
Pisz swoje opinie :D
PS Dziękuję Zuzi za imiona <3 hahaha
https://www.youtube.com/watch?v=JdQTBebJyIg