niedziela, 24 maja 2015

Rozdział 16

*Perspektywa Katarzyny*


Nie wiedziałam, że na jednej imprezie może być tyle alkoholu. W tym momencie żałowałam, że nie ma Stormie i Marka. Siedziałam w kuchni, chyba jako jedyna byłam trzeźwa. Gadałam z jakimś kolesiem podajże Alec....albo może Alex nie pamiętam, ale głupio było mi się go spytać jak się nazywa po raz drugi. Siedzieliśmy tu ponad dwie godziny i gadaliśmy o przeróżnych rzeczach. I głupich, ale czasem trafiały się mądre tematy. Nagle poczułam, że muszę wyjść stąd. I tak też zrobiłam.
- Sorki Al......że nie pamiętam Twojego imienia i za to, że muszę wyjść.- powiedziałam lekko skrępowana.
- Alex. Nie no spoko. Mam nadzieje, że jeszcze się zobaczymy- powiedział z uśmiechem, a jego niebieskie jak niebo oczy zabłyszczały.
Wyszłam z kuchni z rumieńcami na twarzy, czułam się adorowana przez Alexa. W Polsce nigdy się tak nie czułam. Tam byłam nikim, a nawet jakbym się komuś podobała to wątpię w to, że "tajemniczy on" by się przyznał. Gdy wyszłam zobaczyłam blondyna siedzącego przy kanapie. Podchodzę bliżej i dostrzegam, że tym blondynem jest Riker.
- Riker? Wszystko w porządku? - powiedziałam zszokowana, tym co zobaczyłam. - Riker, czemu macasz tą kanapę?
- Czemu wszyscy chcą nas rozdzielić! Co z tego, że jest gruba! Wy bezduszni, człowieki!- patrze na niego i się śmieje. - ja ją kocham! Wy tego nie zrozumiecie!- W tym momencie sikam ze śmiechu. Czy on cały czas mówi o kanapie?
- Riker chodź zabiorę Cię do łóżka. - powiedziałam patrząc na niego i lekko go podnosząc z podłogi. On natomiast osuwał się o kanapę z powrotem na ziemie.
- Zostaw mnie! Ja ją kocham! - po tych słowach myślałam, że oślepnę! Nie mogłam na to pozwolić!
- Riker! Nie! NIE WOLNO!- ale on mnie nie słuchał, postanowiłam że potraktuje go jak nie posłusznego psa.-  Riker nie wolno!- zaczęłam bić go gazetą jak mojego byłego psa, kiedy gwałcił moją poduszkę. Tak właśnie blondyn gwałcił kanapę!- Riker, chodź idziemy spać! - ciemnooki się rozpłakał, jak małe dziecko, któremu zabrało się cukierka. Wzięłam go pod szyje i poszłam na górę. Przez całą drogę mamrotał coś pod nosem. Na schodach spotkałam Rockyego.
- Kasia, widziałaś może Zoey?- spytał lekko zaniepokojony.
- Nie, niestety nie. Jak ją znajdę powiem, że jej szukasz. - na twarzy bruneta było widać zaniepokojenie, z powodu zniknięcia rudowłosej.
- Dzięki. - powiedział z uśmiechem i zszedł na dół w stronę salonu. Teraz niepokoiłam się nie tylko Rikerem, ale też i Zoey. Myślałam, że gorsza rzecz  mnie nie spotka, po tym jak zobaczyłam Rikera gwałcącego sofe. Pomyliłam się. Blondyn był mokry w dolnej części ciała. Nie wiedziałam czy to mocz czy sperma. Lecz w tym momencie mało mnie to interesuję. Weszłam do pokoju i zobaczyłam śpiącą Zoey. Spała  na łóżku blondyna. Riker był cały brudny, śmierdział i strasznie się kleił. Położyłam ciemnookiego na łóżku obok. Wyszłam spokoju, nie mogłam patrzeć na tych pijaków. Zeszłam na dół i zaczęłam szukać Rockyego,  by mu powiedzieć, że Zoey śpi u niego w pokoju. Na dole koło wejścia do kuchni dostrzegłam blondynkę całującą się z jakimś brunetem. Ale tym brunetem nie był Ellington.
-  Rydel, widziałaś Rockyego?- gdy ciemnooka odwróciła się w moją stronę zobaczyłam Alexa. - Rydel! To nie jest Ellington! - ona natychmiast odtrąciła chłopaka i uciekła w stronę swojego pokoju. Super teraz ma do znalezienia dwie osoby, Rockyego i Ella. Wyszłam za dom. To co zobaczyła przeszło wszelkie granice! Wszyscy bawili się świetnie, ale to była już przesada! Ellington pił z pępka jakieś dziewczyny wódkę. Rocky kompletnie zapomniał o Zoey, a nie wspomnę w ogóle o Agnieszce. Po prostu zawiodłam się na nich wszystkich. Najpierw podeszłam do Rockyego, bo można powiedzieć, że był pierwszy w sprawie "pomocy".
- Rocky! Rocky!- krzyczę i nic. - Rocky!- powiedziałam waląc go w rękę. Na jego twarzy było widać, że jest zdenerwowany tym, że popsułam mu zabawę z jakąś laską.
- Co chcesz?!- powiedział jeszcze bardziej wściekły niż wyglądał. - nie widzisz, że w przeciwieństwie do Ciebie próbuję się zabawić?!- czułam, że coś się stało. I czułam, że ma to związek z Zoey. I się nie pomyliłam. Po dłuższej chwili wyznał mi co się stało. - Zoey i ja nie jesteśmy razem! Okay. Pasuję Ci zdradziła mnie!- był niesamowicie wkurzony, choć znałam go zaledwie tydzień wyglądał na zawsze opanowanego, w każdej sytuacji, nie zależnie jaka ona by była.

*Retrospekcja Rockyego.*


Rocky po spotkaniu z Kasią, postanowił jeszcze raz sprawdzić pokoje na górze. Pierwsze co to wszedł do łazienki,  może rudowłosa źle się poczuła. Tam jej nie było. Poszedł do swojego pokoju, bo usłyszał jakiś hałas. Delikatnie otwiera drzwi, bo nie ma pojęcia co może tam zobaczyć. Gdy otworzył drzwi zobaczył swojego starszego brata, ze swoją dziewczyną. Ale po twarzy Rockyego można było już powiedzieć byłą.
- Co to się kurwa dzieje ?! - powiedział z mordem w oczach. Riker z Zoey momentalnie odsunęli się od siebie. Wszyscy by powiedzieli, że Rocky jest zły na brata. A tu wręcz przeciwnie. Był zły na Zoey. Rudowłosa podbiegła do bruneta i zaczęła przepraszać i mówić, że jakoś tak wyszło.
- Jakoś tak wyszło?! To ja jakoś tak z tobą zrywam! Spodziewał bym się tego po nim, ale po tobie nigdy. Zraniłaś mnie. Nie wiem czy Ci wybaczę!- powiedział z taką złością, że aż pluł. Riker podszedł do młodszego brata.
- Spokojnie bro! To tylko jeden pocałunek.- powiedział spokojnie i dotknął ramienia bruneta.
- Ja nie ty, dla Ciebie tylko pocałunek, dla mnie coś więcej! Ty masz dziewczyn na pęczki, a ja? Prawie żadnej, ale gdy już znajdę ona pozna Ciebie czy Rossa i ja już jestem obojętny! Taką dziewczynę i brata mam gdzieś! - Rocky przez te wszystkie lata wstrzymywał się od złości, zawsze był cichy i spokojny. Aż w końcu wybuchł. Nie wytrzymał wycelował pięść w nos brata. Blondyn padł na ziemie.
- Coś ty zrobił debilu!- Zoey zdenerwowana krzyknęła i uderzyła go w twarz, nie wiedziała, że tymi słowami i czynem traci szanse odzyskania chłopaka. Gdy dziewczyna zobaczyła twarz bruneta, zrozumiała. - Rocky....ja przepraszam. Ja nie chciałam....Rocky.....-nie zdążyła dokończyć chłopak wybiegł, zdenerwowany, zawstydzony, smutny, zaczął pić i zapominać o tym co się stało.




*Perspektywa Kasi*


- Rocky przepraszam, nie wiedziałam.- było mi go żal. Czułam się po części winna. Nie miałam pojęcia, że zostawiając ich w pokoju samych coś zrobią.
- Za co mnie przepraszasz? Przecież to nie Twoja winna, że się pocałowali.- Rocky zwątpił widząc mój wyraz twarzy.- Prawda?- spytał mnie ponownie.
- No wiesz....To ja zaniosłam Rikera do pokoju, ale naprawdę nie wiedziałam, że jest w nim Zoey. Gdy ją zobaczyłam zaraz zeszłam Cię szukać. Nie wiedziałam, że są zdolni wstać z kanapy, a co dopiero się pocałować. Jest mi bardzo przykro. - powiedziałam przytulając bruneta.
- Nic się nie stało. Masz rację, mogłaś nie wiedzieć co się stanie. Do Ciebie nie mam żalu. - wyszeptał mi do ucha.
- Przepraszam, ale muszę poszukać Ellingtona. - powiedziałam powoli odsuwając się od niego i z uśmiechem odeszłam. On tylko odwzajemnił gest  i ruszył do domu.  Szłam w stronę Ellingtona na drodze stanął mi Alex. Gość w tej chwili mnie denerwował. Po tym jak wykorzystał biedną pijaną Delly nie miałam zamiaru z nim rozmawiać.
- Kate czekaj.- powiedział zatrzymując mnie.
- Po pierwsze nie jestem żadną Kate tylko Kasia. A dla Ciebie pani Katarzyna!- byłam zdenerwowana.- nie zbliżaj się do mnie,  a ni do nikogo z rodziny Lynch najlepiej wyjdź z tej posesji.
- O co Ci chodzi? Przecież wcześniej dobrze nam się rozmawiało.
- Może i tak, ale po tym jak wykorzystałeś Delly,  nie chce Cię znać.- z wyrokiem spojrzałam na niego i odeszłam dynamicznie. Gdy w końcu dotarłam do Ellingtona, pierwsze co zrobiłam to strzeliłam mu z liścia. On mnie odciągnął na bok.
- Za co to było?- mówił trzymając się za policzek.
- Za to, że nie pilnujesz Rydel i przez Ciebie płaczę. - oczywiście płakała przez to, że całowała innego i czuła się winna.
- Co? Ja nic nie zrobiłem!
- A owszem zrobiłeś. Zostawiłeś ją samą i wypiła kilka drinków więcej niż powinna i zaczęła całować się z innym myśląc, że to ty. I  teraz płaczę u siebie w pokoju. I na pewno widzi co robisz z tymi dziewczynami. - szykowałam rękę do drugiego uderzenia, ale on mnie powstrzymał.
- Ja nie wiedziałem! Już do niej biegnę. Dzięki Kasia. - w jego oczach  było czuć, że jest zaniepokojony stanem blondynki. Dał mi buziaka w policzek i pobiegł. Byłam z siebie dumna. Pomogłam chociaż jednej osobie, bo z Rockym i Zoey coś mi nie wyszło. Czas przyszedł na Age.  Niech  to! Tańczy z tym patafianem Alexem. O nie na to nie pozwolę! Pobiegłam w jej stronę i walnęłam go z liścia i szybko zabrałam pijaną siostrę. Chyba się nawet nie zorientował kto go uderzył. Zaprowadziłam biedną Agi do domu. I przypomniałam sobie o Zoey. Ona tam nie może zostać! Zaspana poszłam z powrotem. Idąc do domu Lynch'ów widziałam chyba Rylanda w rowie, ale nie byłam pewna, bo śmierdział i wyglądał jak typowy menel. Gdy weszłam do domu większość gości spała. Ja kierowałam się do schodów, bo Zoey ostatnio widziałam w pokoju chłopaków. Przechodząc koło kuchni coś, a raczej ktoś wciągnął mnie do środka. Krzyknęłam przerażona. To był Ross. Śmierdział alkoholem. Przykuł mnie do ścian i patrzył prosto w oczy. W pierwszej chwili byłam zaczarowana jego brązowymi oczami. Gdy się otrząsnęłam, że próbuję podwinąć mi sukienkę. Gdy to zrobił zaczął rozpinać spodnie. Byłam przerażona nie miałam dokąd uciec. Mocno przycisnął mnie do ściany. Wzięłam kieliszek z kuchennego blatu i oblałam go margeritą. On odsunął się gwałtownie i zaczął krzyczeć. Ja uciekłam z pomieszczenia i pobiegłam szybko po Zoey. W tym momencie miałam wielką ochotę wyjść z tego domu! Znalazłam Zoey wymiotującą w łazience. Wzięłam ją szybkim ruchem pod ramię i uciekłam.




Działo się, oj działo! Taki pomysł! Wystarczy jeden dzień na napisanie rozdziału! Chyba znowu miesiąc minął od ostatniego posta, prawda? Mam pełno energii xD Wena dzięki Blance :D Agi, która dała mi do przeczytania Dary Anioła xD i sprite! Odnowiona miłość xD Także ten w tym tygodniu nic nie dodam, gdyż szykują się wielkie przygotowania! Sram w majty normalnie! Ale nie ważne xD Także....pewnie się zastanawiacie "O co chodzi z tą RETROSPEKCJĄ?" Już wam mówię xD  Po pierwsze za dużo Fineasza i Ferba. Po drugie stwierdziłam, że to oryginalny pomysł i wgl xD Także ten jeśli się wam ten pomysł podoba napiszcie. Jeśli nie też napiszcie. Jeśli nie rozumiecie postaram się wyjaśnić :D To miłego Dnia/Wieczoru/Nocy/Po południa/ itp/itd :D


5 kom = nowy rozdział :D

5 komentarzy:

  1. Rozdział jest super. Przepraszam że taki nędzny kom ale brak weny na kom

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę o kolejny rozdział :D / Wiki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz, bo nawet odłożę książki, żeby go przeczytać :) /Wiki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wybił czas 5 komentarza :D Czas na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń