Riker leżał na szpitalnym łóżku, był nieprzytomny. Siedziała przy nim jedynie Zoey. Rydel pojechała do domu poinformować rodziców, a Rocky poszedł po picie i coś do jedzenia.
- Gdzie ja jestem ?- spytał blondyn przecierając oczy.
- Riker! Ty żyjesz!- dziewczyna strasznie się ucieszyła, ze szczęścia mocno przytuliła chłopaka. To znaczyło, że Riker ma amnezje. Nie pamiętał kompletnie nic. Blondyn niestety źle zrozumiał postępowanie rudowłosej i gdy dziewczyna chciała usiąść on ją pocałował. Do szpitalnego pokoju wszedł brunet. Gdy zobaczył, że jego starszy brat całuje się z jego dziewczyną ze złości wyrzucił całe jedzenie na podłoge. Znedenerwowany, szybkim krokiem podchodzi do łóżka i zaczyna się wydzierać.
- Co ty robisz z moją dziewczyną ?! Odbiło Ci ?! A ty co, wolisz starszych ?!- przyjaciele oderwali się od siebie. Zoey aż zaszkliły się oczy, a Riker nie miał zielonego pojęcia o co chodzi. Riker nawet nie wiedział z kim się całował i kim jest krzyczący na niego brunet.
- Rocky ja przepraszam, Rocky skarbie wybacz mi! Proszę!- powiedziała ze łzami w oczach dziewczyna.- Rocky proszę! On ma amnazje, on nie ma kompletnego pojęcia co robi!- mówiła szybko, było jej żal bruneta.
- Tak, okay wierze Ci.- powiedział spokojnie.- Ale wytłumacz mi jedno, dlaczego nie przerwałaś tego pocałunku?!- powiedział poważnym głosem chłopak. Był strasznie zawiedziony tym, że jego pierwsza "miłość" tak postępuje.
- Ej, przepraszam bardzo co tu się dzieje?!- spytała blondynka, która właśnie weszła do pomieszczenia. Była strasznie ciekawa, dlaczego Zoey płacze, Rocky krzyczy na dziewczyne. A Riker siedzi bez czynnie na łóżku i nie reaguje.
- Zoey? O co chodzi?- spytała zmartwiona blondynka. Rudowłosa nic nie odpowiedziała, po prostu wybiegła z pokoju. Załamana dziewczyna pobiegła na koniec korytarza usiadła w koncie i zaczęła płakać.
- Rocky ty pacanie co zrobiłeś?!- wydarła się na niego Rydel i uderzyła go w tył głowy.
- Hahaha.- zaśmiał się blondyn.
- A ty czego się śmiejesz? Też chcesz dostać?- spytała całkiem poważnie.
- Pierdol się! Mam inne sprawy do załatwienia.- zdenerwowany brunet wyszedł z pokoju i zaczął szukać Zoey.
- To może ty mi to wyjaśnisz?!- spytała z nadzieją Rydel.
- Okay. Pocałowałem dziewczyne. Potem przyszedł ten brunet i zaczął krzyczeć.
- Dziewczyne? Ten brunet? Riker co Ci jest?- spytała Delly marszcząc brwi.
- Kto to Riker?
- Riker Lynch to Ty. Ta dziewczyna to Zoey Wolowitz, jest w związku z Twoim bratem Rockym Lynch'em tym brunetem.
- Seweryn? (dla wyjaśnienia, "Seweryn?" to takie "Serio?" od aut.)
- Tak! Naprawdę!
Korytarz....Rocky szuka dziewczyny. Chce ją przeprosić za to co zrobił. Miał straszne wyrzuty sumienia.
- Zoey! Tutaj jesteś!
- Odejdź ode mnie!- dziewczyna mówiła strasznie poważnie.- Mam Cię dosyć rozumiesz?! Odejdź! Żałuje....- za nim dokończyła pomyślała.- żałuje tego dnia, w którym Cię poznałam. Od tamtego dnia mam same przykrości.- dziewczyna wstając z podłogi odepchnęła chłopaka. Ten chwycił ją za nadgarstek, przyciągnął do siebie. I przybił do ściany tak, że nie miała dokąd uciec. Spojrzał w jej oczy i zaczął...
- Wiem, że nie mówisz tego poważnie. Że to wszystko co teraz mówisz, jest spowodowane tym, że krzyczałem na Ciebie. Ale chce, żebyś wiedziała kilka rzeczy. Jesteś jedyną dziewczyną, którą traktuje poważnie. Jesteś jedyną dziewczyną, z którą chciałbym spędzisz reszte życia. Jesteś jedyną, której chciałbym powiedzieć to jedno magiczne słowo. To słowo nie ma małej wartości. Jeśli uważasz, że to letnia miłość. To powiem Ci, że się mylisz. Uznasz mnie za debila...pacana, czy inne tego typu przezwiska. Ale moim zdaniem to jeśli była by to letnia miłość, wyglądało to by zupełnie inaczej. Jeśli chcesz ze mną zerwać bardzo proszę! Zerwij teraz! Co masz do stracenia!?- Rocky spojrzał głęboko w oczy dziewczyny.- i powiem Ci jeszcze jedną rzecz, jedno słowo, które zmieni wszystko! Kocham Cię! I szczerze mało mnie interesuje co mi odpowiesz, zależy mi wyłącznie na szczerej odpowiedzi!- powiedział stanowczym głosem.
- Szczerze!? Okay! Nie traktuje tego związku jako tak zwaną "letnią miłość". Mój rok nie był dobry, był wręcz fatalny! Najchętniej skończyłabym z sobą! Ale po co?! Jeśli chodzi o Ciebie! To jedną z przyczyn dlaczego ten rok jest jak narazie najgorszym, jesteś Ty! Tak Ty nie przesłyszałeś się! Ja tylko chciałam być szczęśliwa. Oczywiście, że Cię kocham! Choć to dziwne!- dziewczyna nie zdąrzyła dokończyć, gdyż jej usta były zajęte czymś innym. Rocky namiętnie całował dziewczyne. Bo usłyszał te słowo, które chciał usłyszeć. Dziewczyna już nie zaprzeczała. Bo wiedziała, że to nie byle jakie uczucie.
Rydel wraz z Riker poszli do recepcji po wypis. Spotkali się tam z parą zakochanych.
- Co tam gołąbeczki?
- Świetnie, genialnie.- odpowiedzieli równo.
- To świetnie. Riker ma amnezje lekarz powiedział, że po tygodniu pamięć powinna wrócić.- powiedziała z uśmiechem Rydel. Pół godziny później byli już w domu. Blondynka poprosiła młodszych braci, by pokazali mu zdjęcia z dzieciństwa i tym podobne. Rydel chciała w końcu zająć się sobą. Była ciutke smutna, zazdrosna z powodu takiego rozkwitu miłości ze strony jej młodszego brata do jej przyjaciółki. Weszła do swojego różowego pokoju położyła się na łóżku i zaczęła rozmyślać. Zaczęła wspominać jak to poznała Ellingtona. Wspominała te chwile, które były dla niej przykre. Między innymi to wspomnienie kiedy dowiedziała się o tym, że Ellington jednak ma dziewczyne. Była bardzo smutna z tego powodu. Teraz, w tym momencie poczuła się podobnie, lecz gdy spojrzała w okno na jej ustach pojawił się uśmiech. Szczery uśmiech. Przez okno wszedł jej rycerz na białym koniu.
- Co tam królewno?- powiedział brunet siadając obok. Dziewczyna wtuliła się w chłopaka i wyszeptała mu słowa...
- Ellington, obiecaj mi....że zawsze będziesz mnie kochał, że będziesz mi ufał, że nigdy mnie nie opuścisz.
- Oczywiście, obiecuje Ci.- powiedział z zupełną powagą, patrząc się prosto w oczy dziewczyny.- Ale dlaczego wogóle o to pytasz?- spytał zaciekawiony brunet.
- Chce być pewna swojej przyszłości.- powiedziała jeszcze bardziej wtulając się w chłopaka. Ratliff postanowił zająć się czymś bardziej interesującym, bardziej namiętnym zajęciem. Położył blondynkę na łóżku, sam oparł się na rękach nie przestajac całować. Do pokoju osiemnastolatki, wszedł jej ojciec. Para oderwała się od siebie.
- Rydel Mary Lynch! Co tu się wyprawia!- spytał zdenerwowany, patrząc się na Ellingtona morderczym wzrokiem. Chłopak był przerażony, stał przed ojcem swojej dziewczyny w rozpiętej koszuli i odpiętym pasku.- To wyjaśnisz mi czy nie?!
- Tato, my tylko.....yyyy....ja przepraszam!- powiedziała blondynka robiąc oczka szczeniaczka.
- Przepraszam panie Lynch, nie miałem złych zamiarów wobec pańskiej córki.- Ellington zaczął się wypowiadać i w między czasie zapinał wszystko co Delly mu odpieła. Był strasznie zdenerwowany. Nie mial kompletnego pojęcia co dalej powiedzieć ojcu blondynki.
- Ellington chłopcze, nie pogrążaj się bardziej. A teraz ubierz swoje trampki i zapraszam do kuchni.- Ratliff słysząc te słowa strasznie się przeraził, ale postanowił nie sprzeciwiać się.
Kuchnia...
- Siadaj chłopcze.- powiedział poważnie mężczyzna wskazując na drewniane krzesło na środku kuchni. Podszedł do drzwi i zawołał Ross'a, Riker'a, Ryland'a i Rocky'ego. Wszyscy otoczyli bruneta. Ten był przerażony.
- Ellingtonie Lee Ratliffie...- zaczął ojciec.- Masz przed sobą 5 facetów dla, których Rydel to księżnika, o którą trzeba dbać.
- Bro, jeśli skrzywdzisz naszą kochaną Delly. To będziesz miał przechlapane.- powiedział stanowczo Rocky.
- Wiesz dobrze, że traktujemy Cię jak członka rodziny, ale są granice.- stwierdził Ryland.
- Ty jesteś jej pierwszym i mam nadzieje ostatnim chłopakiem.- powiedział groźnym tonem Ross.
- Nie wiem kim jesteś? Ale wiem, że ta blondynka to moja siostra i nie pozwole Ci jej skrzywdzić.- powiedział amnezjowany Riker.
- No i chyba ostatnia i najbardziej oczywista rzecz, to między innymi seks. Obiecuje Ci, że gdy się dowiem że zrobiłeś to z moim skarbem przed ślubem. To Cię udusze własnymi rękami. Zrozumieliśmy się ?- powiedział stanowczo Mark i w raz ze swoimi synami spojrzeli na przerażonego bruneta.
- Tak jest proszę pana. Tak jest koledzy! A czy teraz mogę wrócić co Rydel?- spytał ledwo przełykając śline.
- Proszę bardzo, ale pamiętaj mamy Cię na oku.- po poważnej rozmowie wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Rocky poszedł z Zoey do kina, Ross z Rylandem pojechali z Rikerem na plaże, a Ellington wrócił do Rydel. Usiadł na łóżku i włączył telewizor. Blondyna zbliżała się do niego coraz bliżej, chciała dokończyć to co zaczęła. Ellington wstał z łóżka jak opażony.
- Co się stało? Co Ci na gadali?- spytała zawiedziana i lekko zmartwiona.
- W skrócie zabiją mnie jak Cię dotknę w niestosowny dla nich sposób.
- Oj nie przejmuj się! Nic Ci nie zrobią.- powiedziała z uśmiechem do bruneta.
- Może masz racje. Ale z seksem czekamy do ślubu.- powiedział stanowczo chłopak, siadając spowrotem na łóżku.
- Okay, jeśli Ci to odpowiada. To niem nic przeciwko.- powiedziała przytulając się do bruneta. Para zaczęła oglądać film.
Witam was ! Pisząc ten rozdział ryczałam, ale to dosłownie. Może zrozumieją mnie Ci co także mają własnego bloga. Mianowicie usunął mi się praktycznie skończony rozdział. Gdy to zobaczyłam byłam z rozpaczona! Ale nie ważne...xD Pisałam go powiedzmy, że do koło 2 w nocy so....mogą być błędy językowe. I zdania mogą być bezsensu! Dziękuję Narka dzióbki :D