poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział 14

Rydel jak zawsze wstała wcześnie. Zeszła na dół do kuchni uszykować sobie śniadanie. Na dole czekała na nią niespodzianka. Ellington wraz z rodzicami blondynki siedział przy stole i kosztował posiłek przyszykowany przez teściową.
- Ellington co ty tu robisz tak wcześnie?- spytała lekko zaspana ciemnooka.
- Siemka skarbie.-brunet podszedł do dziewczyny objął jej biodro ręką i delikatnie pocałował w policzek. Mark potajemnie spoglądał na ciemnookiego. Ratliff to zauważył i odsunął się od Delly.
- Księżniczko co byś zjadła?- spytał ojciec spoglądając na jedyną córkę.
- Zjadłabym tosty.- powiedziała z uśmiechem.
- Dobrze już Ci szykuję....- Mark już zaczął wstawać, ale Ellington go wyprzedził. Brunet chciał pokazać, że naprawdę zależy mu na blondynce.
- Ja się tym zajmę proszę pana. Niech pan je spokojnie śniadanie.- powiedział dziewiętnastolatek wstając z krzesła i pokazując Delly gdzie może usiąść. Mężczyzna gniewnie spojrzał na chłopaka, uprzejmie podziękował żonie za śniadanie. Wstał i wyszedł z kuchni. Stormie chciała  rozluźnić spiętą atmosferę stworzoną przez jej męża. 
- Ellington mam zadanie dla Ciebie. Zajmiesz się budzeniem chłopaków?- spytała u przejmie starsza blondynka.
- Jasne proszę pani. A w bardziej łagodny czy drastyczny sposób?- powiedział ze złym zamiarem.
- Jak chcesz, ale nie zbyt drastycznie, żeby nic Ci się nie stało.- powiedziała z troską i zachichotała. Ellington wyszedł z kuchni i w pierwszej kolejności poszedł obudzić młodszą część rodzeństwa. Bo wiedział, że Ci pomogą mu spełnić jego niecny plan.
- Kochanie słuchaj chcemy sprawdzić czy Twój starszy brat jest dojrzały. Ale to jest oczywiste, że ty jesteś bardziej dojrzała.- kobieta mile uśmiechnęła się do córki.- chcemy Rikerowi kupić nowy samochód, ale nie jesteśmy pewni czy jest do tego dosyć odpowiedzialny. I mamy z tatą plan.- Delly uważnie słuchała planu matki.- powiemy chłopakom, że jedziemy do Denver. A tak naprawdę pojedziemy na kolację. I wrócimy jeszcze dziś do domu. Ty będziesz nas na bieżąco informować. Zgadzasz się?
- Jasne.- powiedziała zadowolona blondynka.- ja idę się ubrać. I będę oglądać film z Ellem. To do wieczorka mamo.- dziewczyna przytuliła swoją matkę i w podskokach udała się do swojego pokoju. 

*Pokój Rydel*

Blondynka usiadła sobie przed swoją różową toaletką wyciągnęła kosmetyczkę i zaczęła coś co lubi. Umalowała się zwyczajnie choć niesamowicie. Dziewczyna miała słuchawki w uszach i słuchała "Good Life" One Republic, lekko podśpiewywała malując się. Rydel wspominała rzeczy, które ją smuciły. Myślała o tym jak wiele razy nie dawała rady. Nie miała komu się wygadać. Wspominając to wszystko zrobiło jej się przykro. Nagle do pokoju wszedł Ellington. Rydel dynamicznie wstała z krzesła i przytuliła chłopaka. 
- Dziękuje Ci, że jesteś.- powiedziała cicho blondynka. Chłopak nic nie mówił stwierdził, że to nie potrzebne. Brunet chwycił dziewczynę za podbródek zbliżył czoło do jej czoła. Spojrzał głęboko w oczy wiedział, że to nie pierwsza lepsza dziewczyna. Czuł, że to jest coś więcej...on nie jest tylko przyjacielem, ani tylko chłopakiem. On jest osobą, której Delly oddaję całe swoje życie. Wszystkie wolne chwile. Wiedział, że to ten czas. To ta chwila. By Rydel, jego prześliczna, przesłodka i delikatna księżniczka poczuła w nim wielkie wsparcie. By poczuła, że to właśnie w tych ramionach czuję się bezpiecznie. Że to ten głos ją uspokaja. Że każda chwila z nim jest magiczna.
- Kocham Cię. Zawsze Cię kochałem, kocham Cię teraz. I kochać Cię będę przez całe życie.- powiedział z ogromną powagą brunet, patrząc się prosto w oczy dziewczyny. Delly zaszkliły się oczy. Spuściła wzrok w dół. Ratliff oburącz wziął twarz dziewczyny, czoła złączył razem. Ich spojrzenia spotkały się, zatonęli w swoich oczach. Ellington stwierdził, że już może, że to odpowiednia chwila. Pocałował dziewczynę. Najpierw delikatnie, potem zaczął zagłębiać pocałunek. Brunet cały czas trzymał ręce na twarzy blondynki. Jej ręce dotykały jego pleców. Chłopak delikatnie i powoli zsuwał dłonie na biodra dziewczyny. Blondynka przeniosła ręce na włosy Ellingtona, i delikatnie ruszała w górę i dół. Brunet podniósł Delly tak by jej nogi owijały jego biodra. Położył ją delikatnie na łóżku, już chciał posunąć się dalej, ale dziewczyna go powstrzymała. Przewróciła go tak, że to ona była na górze. Wstała i poszła zamknąć drzwi na klucz. Zasłoniła okna, włączyła muzykę. Nie chciała by ktoś przeszkodził w tej "magicznej" dla niej chwili. Ellington oparł się na łokciach i łapczywym wzrokiem spojrzał w stronę ukochanej. Oboje byli zarówno podnieceni jak i zdenerwowani. Ratliff bał się konsekwencji, które mogą go spotkać po tym wszystkim. Rydel była pewna swoich zamiarów.
- Jesteś tego pewna?- spytał pomiędzy pocałunkami.
- Tak.- powiedziała z uśmiechem na twarzy, ale w głosie było czuć wahanie.
- Będę delikatny, obiecuje.- powiedział brunet.
Ellington wiedział, że jest pierwszym chłopakiem Delly a ona nie ma pojęcia a tych wszystkich sprawach. Dziewczyna siedziała na nim okrakiem i całowała po szyi. Chłopak dynamicznie przewrócił dziewczynę na plecy. Rydel spojrzała w oczy bruneta, uśmiechnęła się szeroko chłopak odwdzięczył gest. I zaczął działać. Zaczął od szyi dziewczyny, schodził coraz niżej odpinając guziki przy koszuli blondynki. Ona przez głowę z dzieła mu bluzkę i zabrała się za spodnie. Brunet zaczął całować niżej, najpierw po biuście, potem po brzuchu. Doszedł w końcu do spodenek dziewczyny. Energicznym ruchem zdjął je i rzucił na szafę. Dziewczyna usiadł zdjęła stanik, oczywiście nie przerywała romantycznych pocałunków z ukochanym. Ellington zapomniał o wszystkich, którzy mogli tu wejść,  w tej chwili obchodziła go tylko Rydel i nikt więcej. Ratliff delikatnie wsunął cząstkę siebie w ciało dziewczyny, ona cicho jęknęła.
- Jeśli mam przerwać powiedz.- szepnął blondynce do ucha, ona tylko zaprzeczyła. Ellington chodź delikatnie to energicznie poruszał się w dziewczynie. Delly tylko pojękiwała, chłopak nie wiedział czy to dobrze czy źle. Wiedział tylko tyle, że to niesamowite uczucie, przeżyć swój pierwszy raz z osobą, którą się kocha.


Tymczasem  salon Lynch'ów.....


Riker, Ross i Rocky siedzą w salonie i grają na xboxie. Ryland wyszedł z Savannah do kina.
- Chłopaki słyszycie tą muzykę?- spytał najstarszy z rodzeństwa.
- To dochodzi z pokoju Rydel.- powiedział brunet dwukrotnie unosząc brwi.- czy oni robią to co ja myślę?
- Rocky weź tak nie żartuj.- Ross wstał z kanapy i ruszył w stronę pokoju siostry. Starsi bracia ruszyli za nim. Wszyscy trzej przysłuchują się, stojąc pod drzwiami siostry. Nagle w samych bokserkach otwiera drzwi Ellington. Rydel w zupełnym szoku, co jej bracia tu robią zakrywa się kołdrą. Brunet przestraszony uciek do dziewczyny.
- Rydel Mary Lynch?! Czy możesz nam to wyjaśnić?!- krzyczy Riker, patrzeć na prawie nagą siostrę i przyjaciela w samych bokserkach.
- Ja go kocham! Biada powiesz mamie i tacie!- zaczęli na siebie krzyczeć. Jedyny Rocky cieszył się z zaistniałej sytuacji.
- Ja Ci wszystko wyjaśnię.- powiedział Ellington zakładając bluzkę i zbliżając się do blondyna.- wiesz dobrze, że nie jestem taką świnią. Nie przeleciałbym twojej siostry, gdybym jej nie kochał. Z Kelly byłem tyle lat, a największe "coś" co zrobiliśmy to pocałunek.- Rat powoli podchodził do chłopaka, ten jednak zareagował lekko agresywnie. Chciał się rzucić na bruneta, powstrzymali go Ross i Rocky.
- Ja bym Ci na razie uciekać.- powiedział Rocky, robiąc przejście dla chłopaka. Ellington bez zastanowienia wybiegł z pokoju wsiadł w samochód i pojechał.
- Co ty sobie wyobrażasz! Nie będziesz mi mówił co mam robić ! A co dopiero z kim spać czy chodzić!- dziewczyna zdenerwowana cała sytuacją wstała i zamknęła drzwi przed nosem braci.
- Coś ty odpierdolił!- krzyknął na niego najmłodszy.- pojebało Cię do reszty! To jej życie! Mi też się to nie podoba, ale to jej życie! Daj jej spokój!
- Młodszy a mądrzejszy!- brunet z otwartej ręki walnął brata w tył głowy. Popchnął go w stronę pokoju i zamknął.- Jak się ogarniesz! I zastanowisz się co zrobiłeś! I co musisz zrobić możesz wyjść! Ale na razie tam siedź!- wrzeszczał na starszego brata jak nie normalny. Nagle z pokoju wybiega dziewczyna mija ich w sportowym stroju. Dziewczyna ma dość wychodzi z domu zakłada słuchawki i biegnie do ukochanego.


Dom Zoey ....


Była godzina pierwsza po południu. Dziewczyna była zaniepokojona tym, że Rocky cały dzień nie odzywał się do niej. Postanowiła o tym nie myśleć. Usiadła do komputera włączyła skype i spróbowała zadzwonić do przyjaciółki. Ta niestety nie odebrała, rudowłosa zamknęła laptopa i położyła się na łóżku. Do drzwi ktoś dzwoni, dziewczyna z zaciekawieniem schodzi po schodach na dół. Otwiera drzwi, a przed nimi stoi uśmiechnięta od ucha do ucha Kasia. Weszła do środka przytuliła przyjaciółkę i powiedziała cicho "wybaczam". Zoey się w nią wtuliła. Stały tak chwile. Radosną chwile przerwała im zarozumiała, nie miła, złośliwa Agnieszka.
- Witaj Zoey.- powiedziała oschle.- ładne yyy....mieszkanko.- powiedziała uśmiechając się złośliwie.
- Witaj Agnieszko!- dziewczyna powiedziała to z lekką złością w głosie.- dziękuję. Rozgośćcie się. - powiedziała z uprzejmością i wskazała ręką na salon. - A więc co was tu sprowadza? Już się nie gniewasz?
- Nie już się nie gniewam.- powiedziała podchodząc do przyjaciółki i tuląc się do niej.- znamy się tyle lat. A mamy to wszystko zaprzepaścić przez głupie chłopaka? Odpowiedź brzmi...NIE! On i żaden inny mężczyzna nie zmieni niczego co jest pomiędzy nami!- mówiła głośno i wyraźnie trzymając Zoey za ramiona. Nagle po domu rozbiegł się dźwięk dzwonka.(ding-dong-Agi kojarzysz, pet shopy i takie tam xD od aut.) Rudowłosa poszła otworzyć, a bliźniaczki poszły się rozgościć w pokojach.
- Hej wchodź!- krzyknęła do bruneta chwytają c go za nadgarstek i wciągając do mieszkania.
- Ejeje! Spokojnie co się stało?- zatrzymał dziewczyna bardzo uradowaną z przyjazdu przyjaciółki. Wcześniej tego nie okazywała, ale strasznie się ucieszyła.
- Nie zgadniesz kto przyjechał!!! Albo nie zgaduj! Kasia!- krzyknęła, a brunetka zbiegła na dół.
- Co? O witaj! Ty musisz być Rocky.- powiedziała wyciągając rękę w stronę chłopaka.
- Hej Kasia. Miło mi Cię poznać.- powiedział z uśmiechem brunet.
- Mam pytanie.- wzięła chłopaka na osobności i spytała.- Czy ty tak na serio z Zoey? Wiem jestem ciekawska, ale ona by godzinami zmieniała tematy, wole iść na skróty.
- Z mojej perspektywy, to tak, tak jesteśmy. Nigdy się czułem takich uczuć do żadnej z dziewczyn.- powiedział z uśmiechem, brunet odwzajemniła gest i razem poszli do rudowłosej.


Cała trójka usiadła w salonie i opowiadała wzajemnie sobie najciekawsze historie z życia. Nagle z piętra zbiega siostra bliźniaczka Kasi, Agnieszka.
- Ej co to za przystojniak za oknem kosi trawę?- powiedziała Agnieszka wskazując na dom Lynch'ów.
- O shit! Ja to miałem zrobić Rydel mnie zabije! Kto kosi?
- Jakiś blondyn....
- To mi wiele nie mówi.- Rocky wraz z Zoey zaśmiali się głośno.- Ale zgaduje, że Riker bo Ross jeszcze śpi. Kochanie ja lecę, później wpadnijcie rodziców nie będzie.- dał rudowłosej całusa w policzek i wyszedł.
- Kto to ten Riker?- spytała zaciekawiona Agnieszka.
- To starszy brat Rockyego, grają razem w zespole wieczorem go poznasz. Jak słyszałaś zostałyśmy zaproszone. Jest trochę wredny i seksistowski. Będziecie pasować do siebie.- powiedziała szturchając koleżankę w ramię. Wszyscy się zaśmiali.


Witajcie Czytelnicy! W końcu dodałam! Cieszycie się?! Ja tak! Moim zdaniem śmieszny, śmieszny. Nie powiem xD (i to pisanie w ciszy i nagle słyszysz takie "nie denerwuje cię ten dźwięk?" pozdro Agi) No to ten miłego Jajka, Mokre Dyngusa. I wgl... No więc od dziś 5 komentarzy nowy rozdział! Dziękuję Za Uwagę! :D 

5kom=nowy rozdział.

niedziela, 24 maja 2015

Rozdział 16

*Perspektywa Katarzyny*


Nie wiedziałam, że na jednej imprezie może być tyle alkoholu. W tym momencie żałowałam, że nie ma Stormie i Marka. Siedziałam w kuchni, chyba jako jedyna byłam trzeźwa. Gadałam z jakimś kolesiem podajże Alec....albo może Alex nie pamiętam, ale głupio było mi się go spytać jak się nazywa po raz drugi. Siedzieliśmy tu ponad dwie godziny i gadaliśmy o przeróżnych rzeczach. I głupich, ale czasem trafiały się mądre tematy. Nagle poczułam, że muszę wyjść stąd. I tak też zrobiłam.
- Sorki Al......że nie pamiętam Twojego imienia i za to, że muszę wyjść.- powiedziałam lekko skrępowana.
- Alex. Nie no spoko. Mam nadzieje, że jeszcze się zobaczymy- powiedział z uśmiechem, a jego niebieskie jak niebo oczy zabłyszczały.
Wyszłam z kuchni z rumieńcami na twarzy, czułam się adorowana przez Alexa. W Polsce nigdy się tak nie czułam. Tam byłam nikim, a nawet jakbym się komuś podobała to wątpię w to, że "tajemniczy on" by się przyznał. Gdy wyszłam zobaczyłam blondyna siedzącego przy kanapie. Podchodzę bliżej i dostrzegam, że tym blondynem jest Riker.
- Riker? Wszystko w porządku? - powiedziałam zszokowana, tym co zobaczyłam. - Riker, czemu macasz tą kanapę?
- Czemu wszyscy chcą nas rozdzielić! Co z tego, że jest gruba! Wy bezduszni, człowieki!- patrze na niego i się śmieje. - ja ją kocham! Wy tego nie zrozumiecie!- W tym momencie sikam ze śmiechu. Czy on cały czas mówi o kanapie?
- Riker chodź zabiorę Cię do łóżka. - powiedziałam patrząc na niego i lekko go podnosząc z podłogi. On natomiast osuwał się o kanapę z powrotem na ziemie.
- Zostaw mnie! Ja ją kocham! - po tych słowach myślałam, że oślepnę! Nie mogłam na to pozwolić!
- Riker! Nie! NIE WOLNO!- ale on mnie nie słuchał, postanowiłam że potraktuje go jak nie posłusznego psa.-  Riker nie wolno!- zaczęłam bić go gazetą jak mojego byłego psa, kiedy gwałcił moją poduszkę. Tak właśnie blondyn gwałcił kanapę!- Riker, chodź idziemy spać! - ciemnooki się rozpłakał, jak małe dziecko, któremu zabrało się cukierka. Wzięłam go pod szyje i poszłam na górę. Przez całą drogę mamrotał coś pod nosem. Na schodach spotkałam Rockyego.
- Kasia, widziałaś może Zoey?- spytał lekko zaniepokojony.
- Nie, niestety nie. Jak ją znajdę powiem, że jej szukasz. - na twarzy bruneta było widać zaniepokojenie, z powodu zniknięcia rudowłosej.
- Dzięki. - powiedział z uśmiechem i zszedł na dół w stronę salonu. Teraz niepokoiłam się nie tylko Rikerem, ale też i Zoey. Myślałam, że gorsza rzecz  mnie nie spotka, po tym jak zobaczyłam Rikera gwałcącego sofe. Pomyliłam się. Blondyn był mokry w dolnej części ciała. Nie wiedziałam czy to mocz czy sperma. Lecz w tym momencie mało mnie to interesuję. Weszłam do pokoju i zobaczyłam śpiącą Zoey. Spała  na łóżku blondyna. Riker był cały brudny, śmierdział i strasznie się kleił. Położyłam ciemnookiego na łóżku obok. Wyszłam spokoju, nie mogłam patrzeć na tych pijaków. Zeszłam na dół i zaczęłam szukać Rockyego,  by mu powiedzieć, że Zoey śpi u niego w pokoju. Na dole koło wejścia do kuchni dostrzegłam blondynkę całującą się z jakimś brunetem. Ale tym brunetem nie był Ellington.
-  Rydel, widziałaś Rockyego?- gdy ciemnooka odwróciła się w moją stronę zobaczyłam Alexa. - Rydel! To nie jest Ellington! - ona natychmiast odtrąciła chłopaka i uciekła w stronę swojego pokoju. Super teraz ma do znalezienia dwie osoby, Rockyego i Ella. Wyszłam za dom. To co zobaczyła przeszło wszelkie granice! Wszyscy bawili się świetnie, ale to była już przesada! Ellington pił z pępka jakieś dziewczyny wódkę. Rocky kompletnie zapomniał o Zoey, a nie wspomnę w ogóle o Agnieszce. Po prostu zawiodłam się na nich wszystkich. Najpierw podeszłam do Rockyego, bo można powiedzieć, że był pierwszy w sprawie "pomocy".
- Rocky! Rocky!- krzyczę i nic. - Rocky!- powiedziałam waląc go w rękę. Na jego twarzy było widać, że jest zdenerwowany tym, że popsułam mu zabawę z jakąś laską.
- Co chcesz?!- powiedział jeszcze bardziej wściekły niż wyglądał. - nie widzisz, że w przeciwieństwie do Ciebie próbuję się zabawić?!- czułam, że coś się stało. I czułam, że ma to związek z Zoey. I się nie pomyliłam. Po dłuższej chwili wyznał mi co się stało. - Zoey i ja nie jesteśmy razem! Okay. Pasuję Ci zdradziła mnie!- był niesamowicie wkurzony, choć znałam go zaledwie tydzień wyglądał na zawsze opanowanego, w każdej sytuacji, nie zależnie jaka ona by była.

*Retrospekcja Rockyego.*


Rocky po spotkaniu z Kasią, postanowił jeszcze raz sprawdzić pokoje na górze. Pierwsze co to wszedł do łazienki,  może rudowłosa źle się poczuła. Tam jej nie było. Poszedł do swojego pokoju, bo usłyszał jakiś hałas. Delikatnie otwiera drzwi, bo nie ma pojęcia co może tam zobaczyć. Gdy otworzył drzwi zobaczył swojego starszego brata, ze swoją dziewczyną. Ale po twarzy Rockyego można było już powiedzieć byłą.
- Co to się kurwa dzieje ?! - powiedział z mordem w oczach. Riker z Zoey momentalnie odsunęli się od siebie. Wszyscy by powiedzieli, że Rocky jest zły na brata. A tu wręcz przeciwnie. Był zły na Zoey. Rudowłosa podbiegła do bruneta i zaczęła przepraszać i mówić, że jakoś tak wyszło.
- Jakoś tak wyszło?! To ja jakoś tak z tobą zrywam! Spodziewał bym się tego po nim, ale po tobie nigdy. Zraniłaś mnie. Nie wiem czy Ci wybaczę!- powiedział z taką złością, że aż pluł. Riker podszedł do młodszego brata.
- Spokojnie bro! To tylko jeden pocałunek.- powiedział spokojnie i dotknął ramienia bruneta.
- Ja nie ty, dla Ciebie tylko pocałunek, dla mnie coś więcej! Ty masz dziewczyn na pęczki, a ja? Prawie żadnej, ale gdy już znajdę ona pozna Ciebie czy Rossa i ja już jestem obojętny! Taką dziewczynę i brata mam gdzieś! - Rocky przez te wszystkie lata wstrzymywał się od złości, zawsze był cichy i spokojny. Aż w końcu wybuchł. Nie wytrzymał wycelował pięść w nos brata. Blondyn padł na ziemie.
- Coś ty zrobił debilu!- Zoey zdenerwowana krzyknęła i uderzyła go w twarz, nie wiedziała, że tymi słowami i czynem traci szanse odzyskania chłopaka. Gdy dziewczyna zobaczyła twarz bruneta, zrozumiała. - Rocky....ja przepraszam. Ja nie chciałam....Rocky.....-nie zdążyła dokończyć chłopak wybiegł, zdenerwowany, zawstydzony, smutny, zaczął pić i zapominać o tym co się stało.




*Perspektywa Kasi*


- Rocky przepraszam, nie wiedziałam.- było mi go żal. Czułam się po części winna. Nie miałam pojęcia, że zostawiając ich w pokoju samych coś zrobią.
- Za co mnie przepraszasz? Przecież to nie Twoja winna, że się pocałowali.- Rocky zwątpił widząc mój wyraz twarzy.- Prawda?- spytał mnie ponownie.
- No wiesz....To ja zaniosłam Rikera do pokoju, ale naprawdę nie wiedziałam, że jest w nim Zoey. Gdy ją zobaczyłam zaraz zeszłam Cię szukać. Nie wiedziałam, że są zdolni wstać z kanapy, a co dopiero się pocałować. Jest mi bardzo przykro. - powiedziałam przytulając bruneta.
- Nic się nie stało. Masz rację, mogłaś nie wiedzieć co się stanie. Do Ciebie nie mam żalu. - wyszeptał mi do ucha.
- Przepraszam, ale muszę poszukać Ellingtona. - powiedziałam powoli odsuwając się od niego i z uśmiechem odeszłam. On tylko odwzajemnił gest  i ruszył do domu.  Szłam w stronę Ellingtona na drodze stanął mi Alex. Gość w tej chwili mnie denerwował. Po tym jak wykorzystał biedną pijaną Delly nie miałam zamiaru z nim rozmawiać.
- Kate czekaj.- powiedział zatrzymując mnie.
- Po pierwsze nie jestem żadną Kate tylko Kasia. A dla Ciebie pani Katarzyna!- byłam zdenerwowana.- nie zbliżaj się do mnie,  a ni do nikogo z rodziny Lynch najlepiej wyjdź z tej posesji.
- O co Ci chodzi? Przecież wcześniej dobrze nam się rozmawiało.
- Może i tak, ale po tym jak wykorzystałeś Delly,  nie chce Cię znać.- z wyrokiem spojrzałam na niego i odeszłam dynamicznie. Gdy w końcu dotarłam do Ellingtona, pierwsze co zrobiłam to strzeliłam mu z liścia. On mnie odciągnął na bok.
- Za co to było?- mówił trzymając się za policzek.
- Za to, że nie pilnujesz Rydel i przez Ciebie płaczę. - oczywiście płakała przez to, że całowała innego i czuła się winna.
- Co? Ja nic nie zrobiłem!
- A owszem zrobiłeś. Zostawiłeś ją samą i wypiła kilka drinków więcej niż powinna i zaczęła całować się z innym myśląc, że to ty. I  teraz płaczę u siebie w pokoju. I na pewno widzi co robisz z tymi dziewczynami. - szykowałam rękę do drugiego uderzenia, ale on mnie powstrzymał.
- Ja nie wiedziałem! Już do niej biegnę. Dzięki Kasia. - w jego oczach  było czuć, że jest zaniepokojony stanem blondynki. Dał mi buziaka w policzek i pobiegł. Byłam z siebie dumna. Pomogłam chociaż jednej osobie, bo z Rockym i Zoey coś mi nie wyszło. Czas przyszedł na Age.  Niech  to! Tańczy z tym patafianem Alexem. O nie na to nie pozwolę! Pobiegłam w jej stronę i walnęłam go z liścia i szybko zabrałam pijaną siostrę. Chyba się nawet nie zorientował kto go uderzył. Zaprowadziłam biedną Agi do domu. I przypomniałam sobie o Zoey. Ona tam nie może zostać! Zaspana poszłam z powrotem. Idąc do domu Lynch'ów widziałam chyba Rylanda w rowie, ale nie byłam pewna, bo śmierdział i wyglądał jak typowy menel. Gdy weszłam do domu większość gości spała. Ja kierowałam się do schodów, bo Zoey ostatnio widziałam w pokoju chłopaków. Przechodząc koło kuchni coś, a raczej ktoś wciągnął mnie do środka. Krzyknęłam przerażona. To był Ross. Śmierdział alkoholem. Przykuł mnie do ścian i patrzył prosto w oczy. W pierwszej chwili byłam zaczarowana jego brązowymi oczami. Gdy się otrząsnęłam, że próbuję podwinąć mi sukienkę. Gdy to zrobił zaczął rozpinać spodnie. Byłam przerażona nie miałam dokąd uciec. Mocno przycisnął mnie do ściany. Wzięłam kieliszek z kuchennego blatu i oblałam go margeritą. On odsunął się gwałtownie i zaczął krzyczeć. Ja uciekłam z pomieszczenia i pobiegłam szybko po Zoey. W tym momencie miałam wielką ochotę wyjść z tego domu! Znalazłam Zoey wymiotującą w łazience. Wzięłam ją szybkim ruchem pod ramię i uciekłam.




Działo się, oj działo! Taki pomysł! Wystarczy jeden dzień na napisanie rozdziału! Chyba znowu miesiąc minął od ostatniego posta, prawda? Mam pełno energii xD Wena dzięki Blance :D Agi, która dała mi do przeczytania Dary Anioła xD i sprite! Odnowiona miłość xD Także ten w tym tygodniu nic nie dodam, gdyż szykują się wielkie przygotowania! Sram w majty normalnie! Ale nie ważne xD Także....pewnie się zastanawiacie "O co chodzi z tą RETROSPEKCJĄ?" Już wam mówię xD  Po pierwsze za dużo Fineasza i Ferba. Po drugie stwierdziłam, że to oryginalny pomysł i wgl xD Także ten jeśli się wam ten pomysł podoba napiszcie. Jeśli nie też napiszcie. Jeśli nie rozumiecie postaram się wyjaśnić :D To miłego Dnia/Wieczoru/Nocy/Po południa/ itp/itd :D


5 kom = nowy rozdział :D

piątek, 8 maja 2015

Rozdział 15

Zoey wstała wcześniej by przygotować śniadanie jej przyjaciółce i upierdliwej Agnieszce. Na dole w kuchni siedziała już ubrana i umalowana Agnieszka z kubkiem gorącej kawy.
- Zgaduję, że ciekawi Cię dlaczego jestem już umalowana i ubrana. Z góry powiem, że nie lubię jak ktoś ogląda mnie bez makijażu. Wolę pokazywać się w takim świetle.- powiedziała z dumą i przekonaniem.
- Okay.....Jak wolisz.- powiedziała rudowłosa z lekką obojętnością, machnęła ręka i wyciągnęła czysty kubek z szafy.
Po jakiś piętnastu minutach na dół zeszła Kasia.
- Hej. Szybko wstałyście.- powiedziała przeciągając się i wchodząc do pomieszczenia.
- Tak. A co myślisz, że w takie piękne i słoneczne dni będziemy siedzieć w domu?- Agnieszka często wyrażała się z pogardą i wrednością, a szczególnie w stronę siostry.
- Spokojnie. Jeśli chcecie tu być musicie się zachowywać dojrzalej. Przynajmniej w moim towarzystwie, bo jak spotkacie Lynch'ów to.....po prostu to małpiszony nie ogarnięte. - powiedziała rudowłosa i wybuchła śmiechem.- a teraz dalej ubierać się i idziemy budzić Rocky'ego. Poznacie też Rydel, super babka.- powiedziała i poszła ubrać się na górę w jakieś wygodne ciuszki. Po kolejnych kilkudziesięciu minutach wszystkie były gotowe i wyszły z domu.

Dom Lynch'ów....


- Rydel! Widziałaś moje skarpetki?!- krzyczy z drugiego pokoju Rocky.
- Nie! Jak chcesz możesz wziąć moje!- krzyczy blondynka pełna zaciekawienia co odpowie jej młodszy brat.
- Okay! Gdzie je masz?!- ciemnooka nie wiedziała czy ma się śmiać czy płakać. Wybrała oba. Płakała ze śmiechu.
- Chodź tu patafanie!- brunet przybiegł do Rydel wziął skarpetki i pobiegł do łazienki. Nagle po domu rozbiegł się dźwięk dzwonka do drzwi. Brązowe wrota poszedł otworzyć zaspany Riker, z rozczochraną fryzurą i w samych bokserkach. Jeszcze nie obudzony otwiera drzwi i  opiera się o futrynę i spogląda na dziewczęta.
- No siema laski.- Riker momentalnie pobudzony zaczyna podrywać dziewczyny, niestety lub stety nie wychodzi mu to. Zoey już przyzwyczajona wbiega do pomieszczenia. Woła za sobą Kasie i Agnieszkę. Kasi udało się wbiec niestety albo znów stety Agnieszce nie. Została tam i wpatrywała się w pół nagiego blondyna.
- Przepraszam Cię bardzo chciałabym przejść.- chłopak ustąpił słysząc ten zarozumiały ton. Przepuścił ją pokazując drogę do salonu. - Dziękuję.- chłopak był dziwnie zszokowany kim są te dwie dziewczyny. W salonie siedziała uradowana z przyjścia dziewczyn Rydel.
- Siema Zoey.- podeszła do zielonookiej i przytuliła.
Rydel przywitała się z nowo poznanymi przyjaciółkami. Rocky ubierając spodnie zbiegł na dół po schodach, oczywiście nie obyło się bez fikuśnego spadnięcia. Wstał godnie z ziemi otrzepał się z kurzu, który miał postrzątać ale mniejsza z tym. Podszedł z powagą do dziewczyn i przywitał ich w różowy skarpetkach siostry.
- Witajcie w Villi de Lynch!- krzyknął.- a teraz ogromnie was przepraszam, ale muszę udać się do kuchni po lód na obolałe ciało.- chłopak chwytając się za obolałe plecy ruszył w stronę kuchni. Dziewczyny zaczęły chichotać. Zoey ruszyła za brunetem, a Rydel została z bliźniaczkami. (Wizyta na 10:15 a tu już 18 po! Od aut.) Rydel oprowadziła Kasie i Agnieszke po "Villi de Lynch".
- A więc Kasia ile znasz już Zoey?- spytała z zaciekawieniem ciemnooka.
- Od przedszkola...czyli trochę długo.- zaśmiała się i uśmiechnęła się do blondynki. Agnieszka stała obok i "podziwiała" całe mieszkanie Lynch'ów. Oczywiście jak to ona musiała swoje kilka słów powiedzieć.
- My w Polsce mamy ładniejsze mieszkanie.- to było kłamstwo, ale i tak musiała to powiedzieć.
- Agnieszka!- Kasia energicznie walnęła siostrę w ramię.
- No co mówię prawdę! Daj mi klucz od domu.- powiedziała wyciągając ręke w stronę siostry. Rydel stała z założonymi rękami i z wyrokiem patrzyła na Agnieszkę. Ta już sobie nagrabiła u blondynki. Ciemnooka wyszła z domu Lynch'ów dynamicznym krokiem.
- Przepraszam za nią, ale ona już taka jest. Może kiedyś się zmieni, ale dziś na razie na to się nie zapowiada.- powiedziała przytulając w blondynkę.
- Spoko rozumiem jak to jest mieszkać z denerwującym rodzeństwem. A teraz chodź sprawdzimy czemu tak długo nie ma naszych zakochańców.- obie dziewczyny ruszyły w stronę kuchni. W kuchni na blacie siedziała Zoey, Rocky trzymając dziewczynę w biodrach całował ją jakby nie widzieli się z kilka tygodni. Przyjciółki rudowłosej po cichu wycofały się. Rydel dostał sms'a od Ellingtona czy mogła by wyjść na chwile przed dom. Blondynka przeprosiła ciemnooką i wyszła z domu. Kasia wyszła za dom. Na leżaku leżał pół nagi Ross.
- Oj przepraszam.- powiedziała widząc chłopaka i powoli się wycofując. Bo chodź było to dla niej krępujące, to widok ją cieszył. Blondyn jak poparzony wstał z leżaka i podszedł do dziewczyny.
- Nic się nie stało. A tak wgl jest Ross, a ty?- powiedział z uśmiechem na twarzy i podając ręke ciemnookiej.
- Wiem kim jesteś. Ja jestem Kasia przyjaciółka Zoey.- powiedziała odwzajemniając gest.
- O czyli moja fanka. Może chcesz zdjęcie albo autograf?- powiedział dwukrotnie unosząc brwi.(Kasia mam nadzieję, że nie obrażam twego mienia. XD od aut.)
- To że Cię znam nie musi oznaczać, że Cię wielbię i mam ołtarzyk w szafie z twoimi zdjęciami ,świecami i co wieczór całuje twoje zdjęcie.
- Wystarczyło by zwykłe nie.- chłopak z założonymi rękami obrócił się z napięciem w stronę domu. Dziewczyna tylko się zaśmiała i usiadła na leżaku.
15 minut później...
Kasia nadal siedziała na leżaku z odsłoniętym brzuchem, miała nadzieje że może tu opali swoje blade jej zdaniem ciało.
- Witaj ślicznotko. - powiedział blondyn.
- Witaj Rosss....- dziewczyna obróciła się i zauważyła starszego blondyna. - Riker ty możesz stąd iść.- powiedziała stanowczo i wstając z leżaka kierowała się w stronę domu. Usiadła na kanapie w salonie czekając na przyjaciółki. Do pokoju w leciała Rydel.
- Sorki, że tak długo. Mam nadzieje, że któryś z moich braci Cię nie zaatakował.- powiedziała z uśmiechem do Kasi.
- Nie nikt mnie nie zaatakował, ale za to poznałam twojego młodszego podajrze brata.
- Rossa czy Rylanda?- spytała blondynka.
- O to masz dwóch- zaśmiała się dziewczyna.- Rossa.- odpowiedziała po chwili. 
- Tak w sumie to mam czterech braci. Jest Riker, Rocky, Ross i Ryland, a ja jestem pomiędzy Rikerem a Rockym. Wiesz taka wielka rodzina.- powiedziała z uśmiechem i zaczęła opowiadać dalej o swojej wielkiej rodzinie, a Kasia z zaciekawieniem słuchała. 

*Perspektywa Agnieszki*

- Nic tu ciekawego nie ma! Nudni ludzie! Agnieszka! Kogo ty chcesz oszukać?!- mówiłam sama do siebie.- przecież tu Ci się podoba! Super plaża! Kolesie nie z tej ziemi!- byłam zła na siebie, że nie zaczęłam konwersacji z tym Rikerem. - Przecież on jest słodki. Rocky swoją drogą też. Mam plan jak się do nich zbliżyć tylko się przebiorę. Po kilku minutach wyszłam przebrana z domu i znów wróciłam do domu Lynch'ów. Tym razem drzwi otworzył mi inny blondyn nie tracąc okazji zaczęłam z nim rozmawiać, a można i nawet powiedzieć, że flirtować. 
- Hej jestem Agnieszka, a ty?- spytałam u przejmie chłopaka stojącego w drzwiach kręcąc jednym palcem pasemko włosów.
- Hej jestem Ross. Wejdź. Ty jesteś siostrą Kasi tak?- spytał mnie jakby nie widział podobieństwa.
- Tak.- odpowiedziałam grzecznie. On chwycił mnie za nadgarstek i zabrał do korytarza. Nie wiedziałam co on chce zrobić.
- Mam takie pytanie.- powiedział trzymając jedną rękę w kieszeni, a drugą przeczesując włosy. - jesteś siostrą Kasi więc powinnaś wiedzieć jakich chłopaków lubi. Chce spróbować ją poderwać pomożesz mi trochę?- spytał mnie robiąc maślane oczka. Pomyślałam, że mogę być miła i mu pomóc, ale stwierdziłam że od jutra.
- Nie sorki. Nie pomogę Ci. Musisz sam do niej dotrzeć.- zostawiając skołowanego blondyna w korytarzu ruszyłam do salonu gdzie siedziała moja siostra z Rydel.
- Hej, postanowiłam wrócić do was.- powiedziałam z uśmiechem.- Rydel chciałabym Cię przeprosić za moję wcześniejszs zachowanie.- powiedziałam z uśmiechem siadając koło blondynki i przytulając ją. Dziewczyna odwzajemniła mój gest.
- Przepraszam gdzie jest toaleta?- spytałam ciemnooką.
- Po schodach pierwsze drzwi na lewo.- odpowiedziała mi miło blondynka.
- Dzięki.- ruszyłam ku górze. I nie chcący otworzyłam nie te drzwi co trzeba. To były drzwi od pokoju Rikera. Znaczy chyba jego. Był tam to tak wnioskuje. 
- Oj przepraszam.- dynamicznie trzasnęłam drzwiami, widząc pół nagiego Rikera.(wiem w tym rozdziale jest wiele pół nagości i "oj przepraszam" tak jakoś wyszło xD taka wena xD od aut.) 


Riker z przerażenia spadł z krzesła, a Agnieszka dziwnie sparaliżowana stała pod drzwiami tak jakby zobaczyła kogoś gołego, albo co gorsza! Masturbującego się! Ale to był zwykły siedzący na krześle Rik. Blondyn wstał z podłogi otworzył wrota od swojej jaskini i zobaczył dziewczynę.
- Wszystko okay?- spytał chwytając ją za ramiona.
- Yyy...tak wszystko okay. Dlaczego pytasz. Ja muszę iść tam, znaczy tu muszę do kibelka wiesz normalna sprawa. To pa.- zawstydzona i spanikowana kaloryferem i nie okrzesanymi włosami dziewczyna wbiegła do łazienki. Chłopak tylko się zaśmiał i poszedł do pokoju by się ubrać, bo wraz z Rylandem i Rossem jedzie na zakupy na dzisiejszą imprezę nad basenem.



Ucinam w połowie! Bo czekacie i czekacie, aż w końcu byście się nie doczekali! haha xD a więc proszę bardzo :D Pozdrawiam :D


5kom=nowy rozdział