Izzy była bardzo nieśmiałą osobą. Gdy miała rozmawiać z jaką dziewczyną, a z chłopakiem to już w ogóle. Nie miała pojęcia jak zacząć taką rozmowę. Choć była nieśmiała, była piękno ciemnowłosą dziewczyną. Miała piękną zgrabną figurę. Wielu chłopaków chciało z nią robić rzeczy, które w jej wieku są zakazane. Była samotna, nie chciała, ale taki był jej los. Żaden chłopak nie umiał się z nią porozumieć. Nie wiedzieli jak do niej dotrzeć. Lecz to, że była niedostępna bardziej podniecało młodych chłopaków. Chciała mieć chłopaka, który nie będzie jej zawstydzał. Który będzie ją całował, tak jak nikt inny jej nie nigdy nie całował. Chciała poczuć po prostu dookoła się ciepły mocny męski uścisk. To było jej wielkim marzeniem.
***
Izabelle szła w zamyśleniu przez tłoczny korytarz. W pewnym momencie zorientowała się, że już nie idzie tylko leży na ziemi. Przetarła powieki i spojrzała nieznajomemu w oczy. Były niebieskie. Lśniły jak morze podczas zachodu słońca. Z rozmarzeniem patrzyła w nie. Poczuła ciepły dreszcz przechodzący przez jej ciało. Nagle to przyjemne uczucie przerwał męski głos.
- Hej! Wszystko w porządku? - powiedział zaniepokojony brunet. Dziewczyna dość szybko odzyskała kontakt ze światem żywych.
- Tak.....chyba tak....- uświadomiła sobie. że wypowiedziała słowa głośno, chłopakowi, obcemu chłopakowi. - Tak - tym razem powiedziała to bardziej stanowczym głosem. - Dzięki - powiedziała wstając z ziemi.
- Jestem Simon, nowy w tej szkole. A ty jesteś ? - powiedział z uśmiechem na twarzy i wyciągając ręku w stronę ciemnowłosej.
- Ja...ja - Izzy zaczęła się jąkać, czuła dziwny ucisk w żołądku nie wiedziała co się z nią dzieje. Dłonie miała mokre, czuła jak po jej czole spływa zimny pot. - Jestem Izabelle - odwzajemniła gest ręki. - Miło mi Cię poznać. - uśmiechnęła się, biorąc kosmyk włosów za ucho i opuszczając zarumienioną twarz.
- Nawzajem. Też jestem nowy mieście, więc może...
- Przepraszam. - dziewczyna uciekła, wystraszyła się, straciła tą śmiałość. Simon lekko zaskoczony całą tą sytuacją, podszedł do jednego z chłopaków stojących obok okna.
- Mam pytanie, znasz może taką ciemnowłosą dziewczynę? Ma na imię Isabelle.
- Koleś tu jest tyle ciemnowłosych dziewczyn, że nie zdołałam zapamiętać każdej imienia. - Niebieskooki odsunął się rozczarowany.
Cały dzień Simon rozmyślał o Izzy. Postanowił, że po skończonych lekcja stanie przy wyjściu i najzwyklej poczeka.
Isabelle usiadła na ławce. Rozmyślała nad tym wszystkim co się wydarzyło wciągu tych kilkunastu minut. Czuła, że rumieniec nie chce jej zejść z policzków. Czuła motyle w brzuchu. Pomyślała też o tym dlaczego uciekła, dlaczego w takim momencie uciekła. Takie ciacho z nią gadało, a ona uciekła. "Ale ty jesteś głupia!" cały czas sobie to powtarzała. Nie mogła sobie tego darować. ( Wiem, wiem Agi nie lubisz narracji trzecioosobowej, ale nie wiedziałam jak to opisać w pierwszoosobowej xD ) Patrząc przed siebie zobaczyła znaną jej już sylwetkę. Stała koło drzewa. To był Simon. Chciała do niego podejść, ale nie wiedziała jak on zareaguje. Bała się uczucia odtrącenia. Postanowiła podejść i zbadać teren. Schowała się za drzewem tak, że słyszała rozmowę bruneta i jakiegoś blondyna.
- W tej dziewczynie było coś nieziemskiego, coś ....- chłopak nie mógł się wysłowić. - ten błysk w oku. Ten uśmiech. - nie widziała jego twarzy, ale czuła jak wypowiada te słowa z uśmiechem.
- Ty też masz ładny uśmiech - nie mogła uwierzyć, że powiedziała to na głos. Zasłoniła sobie usta ręką.
- Isabelle...- chłopak wyłonił się za drzewa.
- Cześć - zdjęła dłoń z ust, uśmiechnęła się i radośnie machnęła ręką. Dziewczyna chciała uciec, ale Simon był szybszy. Zablokował ją, przyciskając do drzewa.
- Nie, tym razem mi nie uciekniesz. Chciałem się spytać, czy poszłabyś dziś ze mną.....po szkole, to kawiarni, ja stawiam. Sądzę, że mieszkasz tu długo więc, ty wybierasz to jakiej pójdziemy. Czekam na Ciebie za godzinę koło płotu. - powiedział to taki tonem, tak na nią spojrzał, że nie umiała mu odmówić. Ale też nie mogła wymówić, żadnego słowa. Odchodząc od niej uśmiechnął się i puścił oko. Isabelle patrząc jak odchodziła zwróciła uwagę na to jak każda dziewczyna tu obecna pożera go wzrokiem.
Godzinę później...
Simon jak obiecał stał koło płotu czekał zniecierpliwieniem na kogoś, a tak na mnie. Całą lekcję myślałam o nim, nawet na chwilę nie uciekł z mojej głowy. Byłam zdenerwowana i zarazem podekscytowana. Podeszłam do niego nieśmiale. Patrzył na swoje buty. Byłam kilka kroków od niego, gdy podniósł głowę i szeroko się uśmiechnął.
- Myślałem, że nie przyjdziesz. - zaczął. Dlaczego sobie tak pomyślałeś, chciałam wydostać z siebie te słowa, ale czułam, że powiedziałabym to z gniewem.
- A jednak, myliłeś się.- odwzajemniłam uśmiech.
- To co ruszamy?
- Tak. - podał mi ramie i ruszyliśmy w wyznaczoną przeze mnie drogę.
Ruszyliśmy do Joe Caffee. Moim zdaniem najlepszej kawiarni w Nowym Jorku. Dłuższą chwile milczeli, aż w końcu Simon przerwał niezręczną ciszę.
- A więc długo mieszkasz w Nowym Jorku?
- Odkąd pamiętam, a ty ? Gdzie wcześniej mieszkałeś?
- Tu i ówdzie. Byłem praktycznie wszędzie. W Paryżu, we Włoszech, w Los Angeles, Miami, Chichago. W skrócie prawie wszędzie, prócz Azji. - powiedział z uśmiechem. Bardzo przyjemnie się go słucha ma taki miły kojący głos. Z zamyśleń wyrwał mnie on. - To tu prawda?
- Tak, tak. Moja ulubiona kawiarnia, jak iść gdzie indziej....
- Chce być tam gdzie Ty.- powiedział i spojrzał mi w oczy czułam, że moje policzki płoną. To było strasznie uroczę. Usiedliśmy przy jednym ze stolików, i rozmawialiśmy. Mijały minuty, godziny, aż w końcu zapadł zmierzch.
- Przepraszam, ale jest już ciemno muszę się zbierać.
- Odprowadzę Cię. - powiedział z przykrością, mieszkałam niedaleko, więc nie zajęło nam to dużo czasu.
- Tu mieszkam.- stanęłam i pokazałam na budynek.
- To miłego wieczoru - pocałował mnie w czoło, aż przeszły mnie ciarki.- Dobranoc - pocałował w jeden policzek, a potem w drugi. - do jutra - wiedziałam co chce zrobić, tym razem ja go wyprzedziłam.
- Do jutra - cmoknęłam go w policzek i pobiegłam po schodach do domu, nawet się nie odwróciłam.
Drugi dzień....
- Simon wstawaj! Musimy porozmawiać! - zasnąłem dopiero nad ranem, a ty kobieto mnie budzisz.
- Już idę. - z ledwością wygramoliłem się z łóżka przebrałem się w czyste ubranie i z biegłem po schodach na dół. - czego chcesz?! - nie miałem pojęcia, że to aż tak gniewnie zabrzmiało.
- Simonie Alexandrze Lewis! Jak ty się wyrażasz do matki!
- Przepraszam. - powiedziałem z kwaszoną miną.
- Czy to prawda, że spotykasz się z Przyziemną ?!
- Co? Nie.....skąd...
- Rada Wampirów mi powiedziała, jestem zszokowana. Masz dwa wyjścia! Albo zakończysz tą znajomość, albo przyprowadzisz ową Przyziemną na kolację. Ale to ona będzie kolacją.- powiedziała to w tak okrutny sposób, że na samą myśl o ludzkiej krwi zrobiło mi się niedobrze.
- Dobrze, zakończę tą znajomość, nie chcę jej jeść.
- Więc dobrze, ale jeśli nie spełnisz obietnicy oddam Cię Radzie Wampirów. - oddaliłem się bez słowa.
Szkoła.....
Simon był zły na matkę, ale wiedział, że lepszym pomysłem jest zerwanie znajomości niż jedzenie. Wchodząc do szkoły pierwsze co zobaczył to piękne długie czarne włosy, szczupłej dziewczyny. To była Isabelle. Jak najszybciej odpędził zakochany wzrok i poszedł w przeciwnym kierunku. Isabelle także go zauważyła, posmutniała gdy zobaczyła, że nie poszedł w jej kierunku.
Pod koniec dnia ciemnowłosa była lekko rozczarowana, ale nie za bardzo. Mogła się spodziewać, że taki przystojny i umięśniony chłopak ją odrzuci. Była już koło domu i zobaczyła ciemnowłosego.
- Simon? - chłopak obrócił się napięcie.
- Isabelle? Ja przepraszam....nie możemy się spotykać. Podobasz mi się, ale...- zawahał się.
- Ale co? Rodzice Ci zakazują?- to było głupie co powiedziała, ale już nie mogła tego cofnąć.
- Tak. - oczekiwała innej odpowiedzi.- powiem Ci coś, ale i tak mi nie uwierzysz.
- I tak już Ci nie wierzę.- powiedziała stanowczo. - no, ale mów. - wziął ją na bok.
- Jestem wampirem....- jej oczy się zamknęły, a ona padła na ziemie. Chłopak spodziewał się takiej reakcji. Uniósł ją na umięśnionych ramionach i zaniósł pod schody dziewczyny. Napisał kartkę i włożył jej do kieszeni. Na kartce napisał:
" Kiedy Cię pierwszy dzień zobaczyłem, nie mogłem uwierzyć, że istnieje jeszcze piękniejsza istota ode mnie. Musiałem się z tobą umówić. I to zrobiłem, ale Rada Wampirów nie zgadza się na takie związki, a ja nie chcę żebyś ty umarła, albo ja. Nigdy Cię zapomnę, ale ta miłość jest zakazana.
Simon Lewis "
Isabelle po przebudzeniu się zajrzała do kurtki i przeczytała liścik. Po przeczytaniu, stwierdziła, że jedyna osoba, która umiała z nią rozmawiać. Której się nie wstydziła, którą tak jakby kochała. Nie wytrzymała wzięła sznur zawiązała go o gałąź przy najbliższym drzewie. I się powiesiła. Jej mama była pielęgniarką i miała nocny dyżur. Dopiero rano zobaczyła, że córka nie żyje. Simon przyszedł do niej w nocy. Chciał zobaczyć jak śpi. Zastał ją śpiącą, ale już na wieki.
Skończyłam xD Nie bądźcie źli.....proszę :P Mam nadzieję, że się podoba. Takie trochę byle jak. Postaram się napisać jak najszybciej rozdział, ale nie obiecuję xD
A i jedna uwaga! Nie wyzywajciee mnie XD
No i tak btw nominuję 4 osoby:
Agnieszka Sroka
Wiktoria-Rain Blogg
Zuzaa Bielka
Kasia Sroka
Waszym zadaniem jest napisanie One Shota na jeden z wybranych tematów:
1. "Miłość czasem każe zabić."
2. SF. Fantastyka.
3. Anioł piekieł.
Czas macie do końca roku (tego roku xD) Jak napiszecie dajcie mi znać w komentarzu pisząc "Wyzwanie zakończone" :D Dziękuję za uwagę
***
Izabelle szła w zamyśleniu przez tłoczny korytarz. W pewnym momencie zorientowała się, że już nie idzie tylko leży na ziemi. Przetarła powieki i spojrzała nieznajomemu w oczy. Były niebieskie. Lśniły jak morze podczas zachodu słońca. Z rozmarzeniem patrzyła w nie. Poczuła ciepły dreszcz przechodzący przez jej ciało. Nagle to przyjemne uczucie przerwał męski głos.
- Hej! Wszystko w porządku? - powiedział zaniepokojony brunet. Dziewczyna dość szybko odzyskała kontakt ze światem żywych.
- Tak.....chyba tak....- uświadomiła sobie. że wypowiedziała słowa głośno, chłopakowi, obcemu chłopakowi. - Tak - tym razem powiedziała to bardziej stanowczym głosem. - Dzięki - powiedziała wstając z ziemi.
- Jestem Simon, nowy w tej szkole. A ty jesteś ? - powiedział z uśmiechem na twarzy i wyciągając ręku w stronę ciemnowłosej.
- Ja...ja - Izzy zaczęła się jąkać, czuła dziwny ucisk w żołądku nie wiedziała co się z nią dzieje. Dłonie miała mokre, czuła jak po jej czole spływa zimny pot. - Jestem Izabelle - odwzajemniła gest ręki. - Miło mi Cię poznać. - uśmiechnęła się, biorąc kosmyk włosów za ucho i opuszczając zarumienioną twarz.
- Nawzajem. Też jestem nowy mieście, więc może...
- Przepraszam. - dziewczyna uciekła, wystraszyła się, straciła tą śmiałość. Simon lekko zaskoczony całą tą sytuacją, podszedł do jednego z chłopaków stojących obok okna.
- Mam pytanie, znasz może taką ciemnowłosą dziewczynę? Ma na imię Isabelle.
- Koleś tu jest tyle ciemnowłosych dziewczyn, że nie zdołałam zapamiętać każdej imienia. - Niebieskooki odsunął się rozczarowany.
Cały dzień Simon rozmyślał o Izzy. Postanowił, że po skończonych lekcja stanie przy wyjściu i najzwyklej poczeka.
Isabelle usiadła na ławce. Rozmyślała nad tym wszystkim co się wydarzyło wciągu tych kilkunastu minut. Czuła, że rumieniec nie chce jej zejść z policzków. Czuła motyle w brzuchu. Pomyślała też o tym dlaczego uciekła, dlaczego w takim momencie uciekła. Takie ciacho z nią gadało, a ona uciekła. "Ale ty jesteś głupia!" cały czas sobie to powtarzała. Nie mogła sobie tego darować. ( Wiem, wiem Agi nie lubisz narracji trzecioosobowej, ale nie wiedziałam jak to opisać w pierwszoosobowej xD ) Patrząc przed siebie zobaczyła znaną jej już sylwetkę. Stała koło drzewa. To był Simon. Chciała do niego podejść, ale nie wiedziała jak on zareaguje. Bała się uczucia odtrącenia. Postanowiła podejść i zbadać teren. Schowała się za drzewem tak, że słyszała rozmowę bruneta i jakiegoś blondyna.
- W tej dziewczynie było coś nieziemskiego, coś ....- chłopak nie mógł się wysłowić. - ten błysk w oku. Ten uśmiech. - nie widziała jego twarzy, ale czuła jak wypowiada te słowa z uśmiechem.
- Ty też masz ładny uśmiech - nie mogła uwierzyć, że powiedziała to na głos. Zasłoniła sobie usta ręką.
- Isabelle...- chłopak wyłonił się za drzewa.
- Cześć - zdjęła dłoń z ust, uśmiechnęła się i radośnie machnęła ręką. Dziewczyna chciała uciec, ale Simon był szybszy. Zablokował ją, przyciskając do drzewa.
- Nie, tym razem mi nie uciekniesz. Chciałem się spytać, czy poszłabyś dziś ze mną.....po szkole, to kawiarni, ja stawiam. Sądzę, że mieszkasz tu długo więc, ty wybierasz to jakiej pójdziemy. Czekam na Ciebie za godzinę koło płotu. - powiedział to taki tonem, tak na nią spojrzał, że nie umiała mu odmówić. Ale też nie mogła wymówić, żadnego słowa. Odchodząc od niej uśmiechnął się i puścił oko. Isabelle patrząc jak odchodziła zwróciła uwagę na to jak każda dziewczyna tu obecna pożera go wzrokiem.
Godzinę później...
Simon jak obiecał stał koło płotu czekał zniecierpliwieniem na kogoś, a tak na mnie. Całą lekcję myślałam o nim, nawet na chwilę nie uciekł z mojej głowy. Byłam zdenerwowana i zarazem podekscytowana. Podeszłam do niego nieśmiale. Patrzył na swoje buty. Byłam kilka kroków od niego, gdy podniósł głowę i szeroko się uśmiechnął.
- Myślałem, że nie przyjdziesz. - zaczął. Dlaczego sobie tak pomyślałeś, chciałam wydostać z siebie te słowa, ale czułam, że powiedziałabym to z gniewem.
- A jednak, myliłeś się.- odwzajemniłam uśmiech.
- To co ruszamy?
- Tak. - podał mi ramie i ruszyliśmy w wyznaczoną przeze mnie drogę.
Ruszyliśmy do Joe Caffee. Moim zdaniem najlepszej kawiarni w Nowym Jorku. Dłuższą chwile milczeli, aż w końcu Simon przerwał niezręczną ciszę.
- A więc długo mieszkasz w Nowym Jorku?
- Odkąd pamiętam, a ty ? Gdzie wcześniej mieszkałeś?
- Tu i ówdzie. Byłem praktycznie wszędzie. W Paryżu, we Włoszech, w Los Angeles, Miami, Chichago. W skrócie prawie wszędzie, prócz Azji. - powiedział z uśmiechem. Bardzo przyjemnie się go słucha ma taki miły kojący głos. Z zamyśleń wyrwał mnie on. - To tu prawda?
- Tak, tak. Moja ulubiona kawiarnia, jak iść gdzie indziej....
- Chce być tam gdzie Ty.- powiedział i spojrzał mi w oczy czułam, że moje policzki płoną. To było strasznie uroczę. Usiedliśmy przy jednym ze stolików, i rozmawialiśmy. Mijały minuty, godziny, aż w końcu zapadł zmierzch.
- Przepraszam, ale jest już ciemno muszę się zbierać.
- Odprowadzę Cię. - powiedział z przykrością, mieszkałam niedaleko, więc nie zajęło nam to dużo czasu.
- Tu mieszkam.- stanęłam i pokazałam na budynek.
- To miłego wieczoru - pocałował mnie w czoło, aż przeszły mnie ciarki.- Dobranoc - pocałował w jeden policzek, a potem w drugi. - do jutra - wiedziałam co chce zrobić, tym razem ja go wyprzedziłam.
- Do jutra - cmoknęłam go w policzek i pobiegłam po schodach do domu, nawet się nie odwróciłam.
Drugi dzień....
- Simon wstawaj! Musimy porozmawiać! - zasnąłem dopiero nad ranem, a ty kobieto mnie budzisz.
- Już idę. - z ledwością wygramoliłem się z łóżka przebrałem się w czyste ubranie i z biegłem po schodach na dół. - czego chcesz?! - nie miałem pojęcia, że to aż tak gniewnie zabrzmiało.
- Simonie Alexandrze Lewis! Jak ty się wyrażasz do matki!
- Przepraszam. - powiedziałem z kwaszoną miną.
- Czy to prawda, że spotykasz się z Przyziemną ?!
- Co? Nie.....skąd...
- Rada Wampirów mi powiedziała, jestem zszokowana. Masz dwa wyjścia! Albo zakończysz tą znajomość, albo przyprowadzisz ową Przyziemną na kolację. Ale to ona będzie kolacją.- powiedziała to w tak okrutny sposób, że na samą myśl o ludzkiej krwi zrobiło mi się niedobrze.
- Dobrze, zakończę tą znajomość, nie chcę jej jeść.
- Więc dobrze, ale jeśli nie spełnisz obietnicy oddam Cię Radzie Wampirów. - oddaliłem się bez słowa.
Szkoła.....
Simon był zły na matkę, ale wiedział, że lepszym pomysłem jest zerwanie znajomości niż jedzenie. Wchodząc do szkoły pierwsze co zobaczył to piękne długie czarne włosy, szczupłej dziewczyny. To była Isabelle. Jak najszybciej odpędził zakochany wzrok i poszedł w przeciwnym kierunku. Isabelle także go zauważyła, posmutniała gdy zobaczyła, że nie poszedł w jej kierunku.
Pod koniec dnia ciemnowłosa była lekko rozczarowana, ale nie za bardzo. Mogła się spodziewać, że taki przystojny i umięśniony chłopak ją odrzuci. Była już koło domu i zobaczyła ciemnowłosego.
- Simon? - chłopak obrócił się napięcie.
- Isabelle? Ja przepraszam....nie możemy się spotykać. Podobasz mi się, ale...- zawahał się.
- Ale co? Rodzice Ci zakazują?- to było głupie co powiedziała, ale już nie mogła tego cofnąć.
- Tak. - oczekiwała innej odpowiedzi.- powiem Ci coś, ale i tak mi nie uwierzysz.
- I tak już Ci nie wierzę.- powiedziała stanowczo. - no, ale mów. - wziął ją na bok.
- Jestem wampirem....- jej oczy się zamknęły, a ona padła na ziemie. Chłopak spodziewał się takiej reakcji. Uniósł ją na umięśnionych ramionach i zaniósł pod schody dziewczyny. Napisał kartkę i włożył jej do kieszeni. Na kartce napisał:
" Kiedy Cię pierwszy dzień zobaczyłem, nie mogłem uwierzyć, że istnieje jeszcze piękniejsza istota ode mnie. Musiałem się z tobą umówić. I to zrobiłem, ale Rada Wampirów nie zgadza się na takie związki, a ja nie chcę żebyś ty umarła, albo ja. Nigdy Cię zapomnę, ale ta miłość jest zakazana.
Simon Lewis "
Isabelle po przebudzeniu się zajrzała do kurtki i przeczytała liścik. Po przeczytaniu, stwierdziła, że jedyna osoba, która umiała z nią rozmawiać. Której się nie wstydziła, którą tak jakby kochała. Nie wytrzymała wzięła sznur zawiązała go o gałąź przy najbliższym drzewie. I się powiesiła. Jej mama była pielęgniarką i miała nocny dyżur. Dopiero rano zobaczyła, że córka nie żyje. Simon przyszedł do niej w nocy. Chciał zobaczyć jak śpi. Zastał ją śpiącą, ale już na wieki.
Skończyłam xD Nie bądźcie źli.....proszę :P Mam nadzieję, że się podoba. Takie trochę byle jak. Postaram się napisać jak najszybciej rozdział, ale nie obiecuję xD
A i jedna uwaga! Nie wyzywajciee mnie XD
No i tak btw nominuję 4 osoby:
Agnieszka Sroka
Wiktoria-Rain Blogg
Zuzaa Bielka
Kasia Sroka
Waszym zadaniem jest napisanie One Shota na jeden z wybranych tematów:
1. "Miłość czasem każe zabić."
2. SF. Fantastyka.
3. Anioł piekieł.
Czas macie do końca roku (tego roku xD) Jak napiszecie dajcie mi znać w komentarzu pisząc "Wyzwanie zakończone" :D Dziękuję za uwagę

Super OS :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział! :-)
Wyzwanie zakończone
OdpowiedzUsuńZajebisty! Przyznam ze twoje One Shoty chyba bardziej mi sie podobają niż to opowiadanie(bez obrazy)
OdpowiedzUsuńnie obrażam się :P też tak czasami uważam hahaha xD
Usuń