*Perspektywa Zoey*
Następnego dnia....
Wstałam i spojrzałam na zegarek była już....albo dopiero 9 rano. Schodzę na dół do kuchni. Na stole leżała kartka od mamy
"Pojechałam do pracy nie chciałam Cię budzić. Wrócę wieczorem. W lodówce masz gotowy obiad. A w słoiku na ciastka masz pieniądze. Kocham Cię mama :*"
Przeczytałam kartkę i poszłam na górę wziaść szybki prysznic.
Postanowiłam, że zwiedzę okolice w której mieszkam. Ubrałam moje ulubione zielona trampki do tego jak zawsze jasne jeansy i bluzkę na naramkach, ponieważ na dworze było ponad 20 stopni. Już chce chwycić klamkę i wyjść gdy nagle ktoś puka.
- Witamy w sąsiedztwie. - powiedziała radosna blondynka.
- Dzień dobry, dziękuję. Zapraszam do środka.- byłam strasznie zdziwiona ile tu tych sąsiadów przyszło było ich aż 7.
- A więc może się przedstawie....
Nazywam się Stormie Lynch to mój mąż Mark. A to nasze kochane "dzieciaczki". Najstarszy Riker, jedyna córeczka Rydel, nasz komediant Rocky, nasz romantyk Ross, i nasz najmłodszy skarb Ryland. Mieszkamu tym białym domu tuż obok.
- Ja nazywam się Zoey Wolowitz. Mojej mamy tymczasowo nie ma jest pracy. Ale może coś do picia ?
- Nie dziękuje my tylko na chwile. Chcieliśmy naszych nowych sąsiadów zaprosić na grilla jutro o 6.
- To raczej ja z mamą powinnam urządzić grilla i was zaprosić.
- Nie, nie trzeba. - powiedziała starsza kobieta z uśmiechem. - No to my nie przeszkadzamy. Dalej młodzieży idziemy do domu.
- Nie przeszkadzają państwo. Ale na pewno przyjdę na grilla. - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach. Pożegnałam się z każdym z osobna. Wszyscy wydawali się bardzo mili. Ale najbardziej zaciekawił i spodobał mi się brunet.....
Dom Lynch'ów....
- No chłopaki ....jak podoba wam się nowa sąsiadka ? - powiedział najstarszy z rodzeństwa siadając na kanapie.
- No, no nie powiem ładna ładna.- odparł Ross.
- Moim zdaniem miła, ale nie w moim typie. - powiedział najmłodszy z rodzeństwa.
- Wy tylko o wyglądzie... - oburzyła się młoda blondynka i poszła do swojego pokoju.
- A ty Rocky jak uważasz ?- spytał Ryland.
- Uważam, że wydaje się bardzo miła, jest ładna...piękna mogę powiedzieć i......nie ważne. - brunet zarumienił się i wyszedł z salonu.
- Jak myślicie nasz Rocky się zakochał.. ?? - spytał Riker dwóch braci.
- Pewnie tak, ale trzeba się upewnić...
- Ale jak chcesz to zrobić Ross?- spytał najmłodszy z Lynch'ów.
- Już wiem, spytamy się naszego speca o tych rzeczy. - stwierdził Riker.
- Już wołam.... RYDEL!!! - krzyknął brunet.
- Co chcesz Ryland ?! - była zaciekawiona co on chce.
- Przyjdź tu na chwile!
- Co wy kombinujecie ? - spytała blondynka.
- Mamy pytanie...po czym rozpoznać, że ktoś się zakocha ?
- Wiesz jeśli się zakochujesz w dziewczynie cały czas o niej myślisz. Cały czas chcesz o niej rozmawiać. Czujesz motyle w brzuchu gdy ją zobaczysz...zaczynasz świrować przy niej...- blondynka chciała mówić dalej ale przeszkodził jej Ellington.
- Siema ludziska. - zawołał przy samych drzwiach brunet.
- Siema Ell. - krzykneli chórem chłopaki.
- Cześć Ellington. Co tam u cb ? U mnie dobrze. Dawno się nie widzieliśmy. - Rydel spanikowała i wyszła.
- Ej co się dzieje ostatnio z Rydel ? - zapytał Ellington.
- Wiesz, że nie wiemy ?
- Czekaj pamiętacie co Rydel mówiła??? Jak ludzie reagują kiedy są zakochani ??
- Pamiętam. Ell...nasza mała księżniczka chyba się w tobie zakochała.....- stwierdził Riker.
A więc myślałam, że dodam go jutro że wgl go jutro napisze a tu..... BOOM. Macie kolejny rozdział. Mam nadzieje, że się podoba. :D
Jak narazie ten rozdział podobał mi sie najbardziej ale ogólnie historia jest ciekawa
OdpowiedzUsuńDziękuję serniczku :D
UsuńZgadzam się z Sernikiem xD fajne, na razie najlepszy rozdział. Ach ta mdłość yyy znaczy no miłość ... xD
OdpowiedzUsuń