sobota, 29 listopada 2014

Rozdział 8

Zoey zaczęła się śmiać. Z jednej strony strasznie to bawiło dziewczynę, ale z drugiej było jej szkoda bruneta.
- Mam pomysł! Dam Ci lekarstwo przeciw erekcji.- powiedziała dziewczyna z pełną powagą.
- Że co?! Co?!- powiedział zdziwiony chłopak.
- Chodź ze mną.- chwyciła siedemnastolatka za rękę i zaciągnęła do kuchni. Chłopak nie protestować, choć nadal czuł się skrępowany.
- Usiądź tu.- powiedziała Zoey do Rocky'ego, pokazując na krzesło. Chłopak był zaciekawiony co siedemnastolatka chce mu podać.
Tymczasem dom Ellingtona...
Ellington odkąd wrócił od Lynch'ów nadal myślał o Rydel i całej tej sytuacji. Była 2 w nocy, a wciąż o tym myślał. W końcu wstał z łóżka ubrał się i wsiadł w samochód. Gdy już był pod domem tej, której chciał wyznać co czuje wysiadł z samochodu i ruszył w strone okna dziewczyny. Brunet zaczął lekko rzucać kamieniami w okno osiemnastolatki. Dziewczyna zaspana podeszła do okna otworzyła je i była zszokowana tym co widzi na swoim podwórku.
- Kelly ! Słuchaj muszę Ci coś powiedzieć!- krzyczał chłopak by dziewczyna go dobrze słyszała.
- Ell, czy to nie może poczekać ? A wgl co ty tu robisz ?!- powiedziała brunetka.
- Muszę Ci powiedzieć...- chłopak przerwał. Kelly sądziła, że Ellington w końcu po 2 lat wyzna jej miłość. Lecz dziewczyna się pomyliła.
- Kelly zrywam z tobą! Nic do Ciebie nie czuję, wiem że Cię ranie! Ale moim zdaniem to najlepsze rozwiązanie!!- powiedział stanowczo ciemnooki.
- Wiedziałam kochasz tą s*kę Rydel! Szczerze to cieszę się !!! A teraz wy****dalaj!! Nie chce Cię nigdy więcej widzieć!- powiedziala zdenerwowana dziewczyna rzucają w chłopaka wszystkimi rzeczami, które od niego dostała. Ratliff wiedział, że to nie będzie proste. Nic nie mówiąc wycofał się do tyłu. Wsiadł do samochodu i zaczął płakać jak dziecko. To wszystko go przerosło. Gdy już się trochę uspokoił pojechał do domu, ale dłuższą drogą. Jechał do domu tak by przejechać obok domu Lynch'ów. Zatrzymał się i spoglądał w okno Rydel. Zauważył, że pali się światło postanowił podejść bliżej. Chłopak by dowiedzieć się jak czuje się jego najlepsza przyjaciółka postanawił weź na dach. Ciężko było ale po 10 minutach był na górze. Usiadł koło okna dziewczyny. Słuchał co blondynka robi. Osiemnastolatka płakała. Ellington skulił się, głowe włożył między kolana i znów zaczął płakać. Gdy ciemnooka podniosła głowę zauważyła jakąś postać przy swoim oknie. Była przerażona. Podeszła po cichu i delikatnie je otworzyła. Zdała sobie sprawe, że to jej najlepszy przyjaciel.
- Ellington co ty tutaj robisz ?- spytała podciągając nosem.
- Ja ? Rydel powiem szczerze. Chciałem Cię zobaczyć.- chłopak otarł łzy i wszedł do pokoju dziewczyny. Para przyjaciół spoglądała na siebie w ciszy. Cisze przerwała Rydel.
- Coś jeszcze chcesz mówić?- spytała wycierając łzy. Chłopak nic nie odpowiedział. Wziął w objęcia blondynkę, jedną rękę trzymając na plecach drugą na twarzy dziewczyny. Rydel nie wiedziała co ma zrobić. Chłopak patrząc się w oczy dziewczyny, dotnął jej ust swoimi. Osiemnastolatka na początku była zszokowana. Lecz długo ten szok nie trwał. Po kilku sekundach zaczęła odwdzięczać pocałunek. Spotkanie ust młodej pary przyjaciół, bardzo podnieciło obojga. Rydel popchnęła chłopaka na łóżku. Ellington wiedział czego chce dziewczyna lecz natychmiast to przerwał i usiadł na łóżku. Brunet siedząc na krańcu łóżka schował głowę pomiędzy nogi.
- Rydel kiedy Cię poznałem....czułem dziwne uczucie. Tego uczucia nigdy nie czułem, nawet przy Kelly. Rydel...- chłopak nie był pewny co dalej powiedzieć blondynce.
- Ellington, ja to samo czułam. Przeszkadzała mi tylko Kelly. Nie miałam nigdy chłopaka, ale nie chce mieć go w taki sposób. Nie chce jej okłamywać.- Rydel powiedziała z powagą, aż zaszkliły jej się oczy.
- Rydel ja zerwałem z Kelly. Rydel...ja..ja Cię kocham ! -chłopak wykrzyczał to i rzucił się na dziewczyne. Oboje byli podnieceni. Osiemnastolatka zaczęła rozpinać koszule chłopaka, brunet postąpił podobnie. Nagle przerwał im Riker z kijem do hockey'a. Para przerażona spojrzała się na dwudziestolatka, on natomiast był zszokowany.
Tymczasem dom Zoey...
- Masz wypij.- powiedziała rudowłosa, podając brunetowi kubek herbaty. Chłopak powąchał herbate i skrzywił twarz.
- Co to jest ?
- Herbata imbirowa. Pomaga na wszystko.- powiedziała śląc chłopakowi szeroki uśmiech.
- Okay wypije i idę do domu.
- Okay. I jak smakuję ?
- Nawet dobra, ale i tak śmierdzi.- chłopak odstawił kubek na stół i kierował się w stronę wyjścia powiedział tylko "część". Dziewczyna pobiegła w stronę bruneta rzuciła mu się na szyje i namiętnie go pocałowała. Rocky nie zaprzeczał.
Dom Lynch'ów....
Ellington był zszokowany. Nie wiedział co ma zrobić postanowił odkleić się od dziewczyny. Zaczął zapinać koszule. Riker wraz z kijem hockey'owym ruszył w strone bruneta ten się wystraszył i wyskoczył z okna. Dziewczyna była przerażona posunięciem starszego brata.
- Riker co ty robisz ?!- wydarła się na dwudziestolatka.
- Co on Ci chciał zrobić ?! On chciał zdradzić Kelly ?! Co ty wyprawiasz myślałem że jesteś inna!! Co to ma znaczyć !? Wytłumacz mi to ?!
- Po pierwsze nie drzyj się na mnie. Ja go kocham ! Zerwał z Kelly za nim do mnie przyjechał.- Rydel krzyczała na brata z łzami w oczach.- Nie mów tego nikomu okay?- powiedziała siadając na łóżku wycierając łzy.
- Okay.- powiedzial przytulając młodszą siostre.
Dom Zoey...
- Ja idę spać, dobranoc. Tylko narazie nikomu tego nie mów.- powiedział z totalną powagą Rocky.
- Dlaczego ?- spytała zaciekawiona dziewczyna.
- Narazie niech to zostanie między nami okay ?
- Okay.- para pocałowała się na dowidzenia.
Dom Lynch'ów...
Rocky dyskretnie wchodził do domu. Żeby dojść do swojego pokoju mija pokój Rydel.
- Księżniczko co się stało ?- spytał się zmartwiony młodszy brat blondynki.
- Nic miałam koszmar i Riker do mnie przyszedł.- powiedziała dziewczyna płacząc.
- Z kijem do hockey'a?- spytał ciekawski brunet.
- Bo.... A wgl to gdzieś ty był?- spytał starszy blondyn zmieniając szybko temat.
- Ja byłem na dworze, nie mogłem spać yyy....poszedłem się przewietrzyć.- powiedział spanikowanym głosem.- To ja może pójdę spać. Dobranoc.- odparł siedemnastolatek wychodząc z pomieszczenia.
- Rydel mów !- Riker chciał dokładnie wiedzieć co się stało.
- Nie, a teraz wyjdź, ale pamiętaj nic się dziś nie wydarzyło.- odparła blondynka wyganiając starszego brata z pokoju.
A więc tak...
1. Wiem, że znów nadużywam słowa "okay". Tak jakoś wychodzi.
2. Trochę długi, ale nie za długi.
3. Wena była nie powiem xD.
I ostatnia sprawa !!! Nie wiem kiedy będzie następny rozdział. Pewnie jak będzie u mnie nocować moja psiapsióła xD. No i dziękuję, że czytacie te wypociny :D

piątek, 28 listopada 2014

Rozdział 7

Dziewczyna była załamana wieścią od Kasi, a właściwie od Agnieszki. Zoey z płaczem zadzwoniła w tym momencie do najbliższej jej osoby. Tą osobą był... Rocky.
- Halo ?- powiedział zaspany brunet.
- Rocky ? Przepraszam, że Cię budzę ale...naprawdę muszę z kimś porozmawiać.- powiedziała ze smutkiem w głosie, próbowała powstrzymać łzy.
- Co ? Czemu ? Mów ! Albo nie czekaj....zaraz będę wyjdź na podwórko.
- Rocky...?- rudowłosa nie zdążyła dokończyć, gdyż bruneta już przy telefonie nie było. Dziewczyna odkładając słuchawkę usłyszała coś na podwórku. Z przerażeniem zbiegła na dół. Gdy już była prawie na dole uświadomiła sobie, że to brunet.(wy też tak macie, że czasem myślicie że ktoś wszedł do waszego domu i chcecie go zaatakować packą na muchy? Od aut.) Na podwórku, na kocyku siedział Rocky z koszykiem jedzenia. Zoey zakręciła się łza w oczach. Stwierdziła, że znalazła prawdziwego przyjaciela. Tym przyjacielem był wysoki brunet o czekoladowych oczach, pięknych długich włosach i w....zielonych bokserkach oraz białym podkoszulku. Ciemnooka zaczęła się śmiać. Z początku chłopak nie wiedział o co chodzi, ale gdy poczuł wiatr już się domyślił.
- Haha, bardzo śmieszne.- powiedział brunet udając obrażonego.
- Oh, nie przesadzaj. Przytulić?- pytała z powagą chwilowo zapominając o Kasi.
- Tak.- powiedział z powagą wystawiając ręce do przytulenia. Przybliżyła się do niego i poczuła jego zapach. Był cudowny.
- Ej czekaj chwile...- powiedział brunet odsuwając się od dziewczyny.- To ja miałem Cię pocieszać !! A zamiast tego się obrażam !! Przepraszam.- powiedział wtulając się w ciemnooką. Dziewczyna czuła motyle w brzuchu, była zdziwiona jeszcze przy żadnym chłopaku tego nie czuła. Wtulona tak poczuła się dziwnie, odsunęła się od chłopaka. Oboje byli zażenowani. Rocky chcąc rozluźnić spiętą atmosferę zaczął gadać.
- A pamiętasz jak przyszedłem na twoje podwórko w samych bokserkach ?- powiedział spoglądając na dziewczynę.
- Tak. Tak, pamiętam. Jakby to było 5 minut temu.- powiedziała spoglądając na chłopaka i wysyłając mu szeroki uśmiech.
- No to...zapraszam na kocyk. - powiedział brunet, chwytając rudowłosą za rękę. Dosłownie gdy lekko ją dotknął, natychmiast puścił i się zarumienił. Dziewczyna także miała różowe policzki.
- Yyy...mam tu lody chusteczki, sok pomarańczowy i....cholera zapomniałem laptopa.- był zły na siebie.
- A po co ci laptop? Po co ci te wszystkie rzeczy?- była zaciekawiona po co to chłopakowi.
- No jak to po co ? Jeszcze się pytasz? By Cię pocieszyć! Jesteś moją przyjaciółką!
- Okay. Ale mam jedno pytanie ...
- Dawaj ! - brunet był zaciekawiony pytaniem od dziewczyny.
- Znamy się nie cały jeden dzień. I już jesteśmy przyjaciółmi?
- Wiesz ja mam to po siostrze. Ja po prostu wierze w ludzi. I jeśli... mówiąc szczerze oczywiście. To ja mam tylko swoje rodzeństwo i jednego przyjaciela no i.....mam nadzieje, że ty dołączysz do tej grupy.- powiedział chłopak po chwilowym zastanowieniu się.
- Ale jak to ? Ty masz w sumie tylko dwóch przyjaciół? Nie znasz nikogo innego? Przecież ty jesteś idealny! Każdy Cię lubi, jesteś miły!
- No tak. Znaczy mam znajomych ale...czekaj powiedziałaś dwóch ?- powiedział zszkowany.
- No tak. Tego przyjaciela i mnie.- powiedziała z uśmiechem na twarzy. Rocky był bardzo zadowolony opowiedzią dziewczyny. Gdy to usłyszał miał ochotę dziewczyne pocałować. Twarz Zoey wskazywała na to samo uczucię. Para przyjaciół spoglądając na siebie zaczęła się zbliżać. Byli coraz bliżej. Ich usta dzieliły milimetry. Gdy miało już dojść do pocałunku przyjaciele odsunęli się od siebie gdy usłyszeli damski głos mówiący:
- Zoey! Co tu się wyprawia ?! Wiesz, która jest godzina ?! Kto to wgl jest, co ?!- powiedziała zdenerwowana matka dziewczyny. 
- Mamo. To jest Rocky. Nasz sąsiad.- powiedziała przerażona.
- No dobrze, ale co Wy robicie na podwórku w środku nocy ?!- powiedziała ciutkę spokojniej.
- Rocky mnie pociesza.- powiedziała ze smutkiem, gdyż przypomniała jej się sytuacja z Kasią. 
- Córciu. Nie płacz wszystko będzie dobrze.- kobieta podeszła do rudowłosej mocno ją przytulając. Rocky stał z boku zawstydzony, gdyż był w samych bokserkach. W końcu postanowił się odezwać.
- Dobry Wieczór. Nazywam się Rocky Mark Lynch mam 17 lat. I w żadnym stopniu nie chciałem skrzywdzić pani córki.- powiedział szeroko się uśmiechając i wyciągając prawą rękę.
- Dobry Wieczór Rocky.- odpowiedziała chłopakowi z szerokim uśmiechem na twarzy.- Rocky mam do Ciebbie pytanie. Dlaczego nie masz na sobie spodni ?- spytała zaciekawiona kobieta.
- Yyyy....ponieważ gdy pani córka do mnie zadzwoniła juz spałem.- powiedział zawstydzony, zakrywając swoja dolną część ciała kocem. Kobieto tylko głośno się zaśmiała powiedziała młodzieży, że nie mają za długo siedzieć i poszła dalej spać. Oboje byli zastydzeni tym co się stało. Rocky chcą rozluźnić atmosfere, która bardzo często była napięta opowiedział żart. 
- Jak nazywa się latający kot ?
- Nie wiem.- dziewczyna powiedziała to z niepewnością odpowiedzi chłopaka.
- Kotlecik!- Rocky wykrzyczał te słowa i wybuchnął niepohamowanym śmiechem (jak Blanka na religii od aut.) Rudowłosa nie wiedziała czy ma się śmiać czy płakać.
- Śmiechłam.- opowiedziała i po koleżeńsku walnęła przyjaciela w ramię. Rocky udając, że to uderzenie go bolało padł na ziemie i zaczął krzyczeć z bólu.
- Ała!!! Jak mogłaś teraz umrę.- dziewczyna zaczęła się śmiać. Gdy Zoey tak się śmiała chłopak chwycił ją za kostkę tak, że leża razem z nim na ziemi. Przypadek chciał żeby młoda para przyjaciół leżała na sobie. Oboje znów byli skrępowani tą sytuacją. Rocky jak to Rocky chciał coś zrobić. Tym razem zaryzykował. Dziewczyna leżała na ziemi i patrzyła na niebo. Chłopak cicho przyczłapał się. Zoey nie widziała już gwieździstego nieba tylko bruneta. Rudowłosa była zszokowana. nie mogła się ruszyć, z jednej strony była zdziwiona co jej przyjaciel chce zrobić. Chciała spróbować się wydostać, ale jej to nawet odpowiadało. Nagle usta przyjaciół się spotkały. Para była zadowolona z tego postępu. 

Tym czasem dom Lynch'ów...

Rydel nie mogła zasnąć. Czuła, że jej rodzeństwo ją oszukuje. Usiadła na parapecie, spoglądała przez okno na podwórko nowej sąsiadki. Gdy dobrze się przyjrzała zobaczyła młodszego brata leżącego w samych bokserkach na nowej sąsiadzce. Była zszokowana. Rocky nigdy nie był zbyt wylewny. Zawsze trzymał się z boku. Gdy chciał coś powiedzieć nikt nie brał go na poważnie, gdyż chłopak lubił się wydurniać. Brunet nigdy nie miał dziewczyny. Rydel stwierdziła, że po tym co widziała już dziś nie zaśnie. Postanowiła rano porozmawiać na poważnie z młodszym bratem o związkach. Choć sama nigdy nie miała chłopaka. Blondynka odeszła od okna zaczęła rozmyślać co by było gdyby była z Ellingtonem. Po godzinie ciemnooka zasneła.

Podwórko Zoey...

Rocky nadal całował swoją sąsiadkę. Gdy nagle poczuł dziwnę uczucie. To raczej nie były motyle w brzuchu, lecz poczuł coś bardziej wokół krocza. Nigdy jeszcze tego nie doświadczył. Zrobił wielkie oczy i odkleił się od dziewczyny. Ciemnooka była zaskoczona nagłym przerwaniem bardzo namiętnego pocałunku. Lecz gdy zobaczyła, że chłopak usiadł i trzyma się za krocze zrozumiała co się stało. Cicho się zaśmiała i spojrzała na brunet. Rocky puścił tak zwanego "buraka" i chwycił za koszyk stojący obok by zasłonić swoje czułe miejsce. 
- Może ja już lepiej pójdę do domu.- powiedział zawstydzony i wstał nadal trzymając koszyk.......


Wydaje mi się, że jest trochę dłuższy. Ale wy to oceńcie. Jeśli się podobało i chcecie następny rozdział komentujcie. I chyba na tyle. Jeśli nie macie konta możecie pisać z anonima. Kometujesz motywujesz. Dzięki za czytanie :D 

środa, 26 listopada 2014

GŁUPI BLOGGER !!!

Głupi blogger !!! Teraz tak patrze, a tu nie ma połowy rozdziału no pięknie, pięknie, wręcz doskonale. A więc napisze jeszcze raz spokojnie. To będzie jako rozdział 7 i będzie (postaram się) żeby był dłuższy od tamtych. Dziękuję za uwagę :)

poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 6

Zoey była zachwycona spotkaniem z Rocky'm. Choć trochę było jej szkoda bruneta. Rudowłosa spojrzała na zegarek ciekawa czy może już zadzwonić do przyjaciółki, była 9 postanowiła zadzwonić.

W tym samym czasie dom Lynch'ów...

Rocky w podskokach wchodzi do domu. Brunet nawet nie zauważył kiedy się podtknął. Usłyszał tylko młodszego brata mówiącego :
- Noi na gotowca.(Blanka ty wiesz o co chodzi xD od autora). - powiedział Ryland śmiejąc się.
- Ty młody nie badź taki zabawny.- powiedział z dumą wstając. Nic nie mogło powstrzymać bruneta by znikł mu umiech z twarzy. Był przeszczęśliwy, że cały praktycznie dzień spędził z Zoey. Wziął szybki prysznic i położył się spać.

Dom Zoey....

- Cześć córciu, wróciłam. - powiedziała zmęczona mama Zoey.
- Siemka, jak było ?
- Okropnie, no ale cóż życie nie jest łatwe.
- No tak, tak.
- A ty Zoey, jak się dziś się bawiłaś.- powiedziała starsza kobieta siadając na kanapie.
- Dobrze, świetnie wręcz doskonale.
- To dobrze kochanie. Jutro chce poznać szczegóły a teraz ide spać, jestem wykończona.
- Dobranoc mamo. - powiedziała do matki, która poszła na górę. Zoey podeszła do laptopa. Zalogowała się na skype i zadzwoniła do Kasi. Dziewczyna była bardzo zdziwiona, że choć brunetka była dostępna to nie odbierała. Postanowiła napisać:
"Hej Kasia, co jest ? Czemu nie odbierasz?"
Czekała 30 minut. Żadnego znaku życia. Aż w końcu Kasia zadzwoniła. - Kasia nie chce z tobą rozmawiać.- krzykneła zdenerwowana siostra bliźniaczka Kasi.
- Agnieszka ! Ty nie masz nic do powiedzenia! - powiedziała zdenerwowana.
- Kasia nie chce Cię znać. Ale nie Zoey teraz bez krzyków, ona naprawdę nie chce z tobą rozmawiać.
- Dlaczego ?- powiedziała ze w łzami w oczach.
- Dowiedziała się o Bartku.- powiedziała spokojnie Agnieszka.
- Ale co ? Co ? Jak ? Ja nic nie zrobiłam.
- Dowiedziała się od Basi. Basia was widziała całujących się.
- O nie to nie tak !!!- cały czas mówiła płacząc.
- Mnie to akurat to mało obchodzi.- powiedziała z powagą Agnieszka.
- Ja to wyjaśnie... - dziewczyna nie zdaląrzyła dokończy gdy brunetka się rozłączyła. Zoey nie mogła uwierzyć, że jej przyjaciółka nie chce z nią rozmawiać. Załamana dziewczyna nie wiedziała do kogo się zwrócić.

sobota, 15 listopada 2014

Rozdział 5

Zoey i Rocky dalej szli na plaże, w trochę niezręcznej ciszy. Rocky chciał przełamać cisze żartem. Opowiadając spoglądał na rudowłosą i gdy tak na nią patrzył nie zauważył lampy. Chłopak leżał na ziemi. Dziewczyna nie mogła ze śmiechu. Ale w końcu zdecydowała pomóc brunetowi wstać. Rocky'emu strasznie kręciło się w głowie i zrezygnowali z pójścia na plaże. Wrócili do domu Zoey.
- Rocky, usiąć tu ja ci przyniose lód.- powiedziała zmartwiona.
- Okay.- dziewczyna ledwo puściła chłopaka, a on już leżał na ziemi.
- Może ci pomogę dojść do kanapy co ?- powiedziała szeroko się uśmiechając.
- Tak poproszę.- powiedział i odwdzięczył uśmiech.

W tym samym czasie dom Lynch'ów...

- Nie Riker nic nie czuję do twojej siostry, mam Kelly ona mi wystarcza.- powiedział zdenerwowany pytaniem od blondyna, chciał już wychodzić ale Riker go zatrzymał.
- Ell czekaj, co ty robisz?!
- Wiesz Riker ? Jak na jeden dzień za dużo wrażeniem. Muszę się z tym oswoić. Narazie.- powiedział wychodząc.
- Ellington....- brązowooki nie zdąrzył wypowiedzieć się do końca, gdyż brunet już wyszedł.
- I co teraz zrobie, co powiem Delly.- mówił sam do siebie. Blondyn stwierdził, że utai to przed młodszą siostrą.
- I co się dowiedziałeś Rik ?- spytał Ross.
- On nie kocha Delly, powiedział mi to woli Kelly.
- Ja pierdolę...po co dążyliśmy ten temat.- Ross był zły na siebie.
- Ross! Tylko nic nie mów Rydel załamie się jak się dowie.- powiedział dwudziestolatek.
- O czym mam się nie dowiedzieć ?- spytała osiemnastolatka.
- O tym, że.....yyyy....Rocky'ego nie ma.- Riker spanikował.
- Okay, never mind. A gdzie Ellington.- spytała Delly.
- Musiał wyjść. Rodzice po nie go przyjechali.- Riker czuł się głupio okłamując siostre.
- To zadzwonie do niego.
- Nie! Nie dzwoń!- krzyknęli razem blondyni.
- A to dlaczego ?- spytała zdziwiona.
- Bo...yyy....Rydel po co wgl jutro pewnie przyjdzie to z nim porozmawiasz.- powiedział zdenerwowany Ross.
- Okay, jakby co będę u siebie.
- Okay.- powiedzieli równo bracia.

Pokój Ross'a ....

- Riker co my wogóle robimy ?
- Ross ja sam nie wiem.- powiedział chwytając się za głowę.
- Riker! Trzeba się ogarnąć!! Powiedzmy wszystko Delly.
- Nie tylko nie jej! Próba zespołu jest w czwartek. Ratliff musi się zjawić. I wtedy sobie wszystko wyjaśnią spokojnie.- powiedział stanowczo Riker.
- A co jeśli nie przyjdzie..??- powiedział zdenerwowany Ross.
- Młody słuchaj trzeba to wszystko jakoś ogarnąć....wiem jeśli nie przyjdzie ani jutro ani pojurze powiemy Delly, że wyjechał do rodziny. Trzeba tylko chłopaków poinformować.
- Rik, a co jak w czwartek nie przyjdzie??
- Ross nie wiem kompletnie wiem. Jakby co jestem u siebie.- powiedział i wszedł.
Ross został i nadal myślał co ma powiedzieć Rydel jak będzie pytać o Ella. Nawet się nie zorientował już spał.

Dom Zoey...

Rocky poczuł się trochę lepiej i stwierdził, że może już iść do domu.
- Zoey, dziękuję Ci bardzo za gościne ale już czas na mnie.
- To Cię odprowadze.- powiedziała wstając.
- Nie! Znaczy sam dojdę spokojnie.
- Okay?- powiedziała z niepokojem.
Rocky już stoi przy drzwiach chwyta za klamkę. Odwraca się do dziewczyny i mówi:
- Mam pytanie dasz mi swój numer?- powiedział niepewnie.
- Jasne.- powiedziała z uśmiechem.- Daj telefon.- chłopak podaje telefon w duszy ogromnie się cieszy, ale nie chce tego pokazać dziewczynie.
- Dzięki to będziemy w kontakcie.- powiedział zadowolony.
-Tak.- Zoey także była bardzo zadowolona, ale nie chciała tego ukazać.
- To cześć i jeszcze raz wielkie dzięki.
- Nie ma za co do jutra....no wiesz grill jutro o 6 u was.
- Tak tak pamiętam.- powiedział odchodząc.

Hejo jak wam się podoba??? Mi nawet nawet. Wiem ciutkę krótki mam nadzieje, że 6 rozdział będzie dłuższy. Postaram się dodać go jutro. A jeszcze jedno....malutka prośba komentujcie wtedy wiem, że mam dla kogo pisać. Z góry dziękuję :*

Rozdział 4

Dom Zoey....

Zoey była lekko zauroczona w brunecie. Kojarzyła 4 z nich, ale nie mogła ich nigdzie przykleić. Chciała zadzwonić do Kasi, ale wiedziała że na pewno jeszcze śpi. Więc wróciła do swoich planów z przed przyjścia sąsiadów. Wzieła ze sobą aparat i postanowiła wyjść. Gdy już wyszła zorientowała się, że nie ma kompletnego pojęcia gdzie się znajduje. Nie wiedziała czy jest w środku miasta czy ma blisko siebie plaże. Była zagubiona. Stała tam jak słup soli....

Pokój Rocky'ego i Riker'a...

*Perspektywa Rocky'ego*

- Nie mogę się wydać, nie mogę się wydać.- mówię sam do siebie. To takie dziwne uczucie...nigdy tak jeszcze nie miałem.
- Czy ona mi się podoba? Co ja widzę przez okno zagubiona Zoey. Może potrzebuje pomocy? Już lece. - poczułem się głupio gdy to wykrzyczałem. Myślałem, że wszyscy to usłyszą. Pomyliłem się, byli czymś zajeci  nawet nie zauważyli że wyszedłem.
- Cześć Zoey ! - zawołałem wesoło z uśmiechem na twarzy.
- Witaj Ro..... Rocky. - było widać, że czuję się głupio.
- Nie martw się. Zdarza się. - powiedziałem z uśmiechem patrząc w jej piękne oczy.
- Głupio się czuję, że widzieliśmy się nie dawno a ja już nie pamiętam imion.- powiedziała zawstydzona.
- Nie przejmuj się, nie dziwie Ci się zapamiętać 5 imion na R....trochę trudne. - pocieszałem dziewczyne.
- A więc gdzie się wybierasz. - spytała zaciekawiona rudowłosa dziewczyna.
- Ja....?? Yyyy..... Na plaże. - spanikowałem.
- Mogłabym iść z tobą? Chciałabym poznać okolice. Oczywiście jeśli chcesz?- widać było, że nie chce wyjść na nachalną.
- Jasne oczywiście, to idziemy.- powiedziałem zadowolony.
- To świetnie. Idziemy ?
- Tak jasne. W tą stronę. To podczas drogi może poznamy się lepiej? Opowiedz coś o sobie. - ciekawiło mnie kim jest.
- A więc...mam 17 lat przez całe życie mieszkałam w Polsce. Uwielbiam sport, szczególnie hockey i kosza. Tańcze i.....o moją wielką pasją jest fotografia. Teraz twoja kolej.
- Nom to ten też mam 17 lat. Jako mały chłopiec wraz z rodziną mieszkałem w Littleton w Colorado. Od koło 4 lat mieszkam w LA.
Uwielbiam hockey i koszykówkę. Też tańcze, gram na gitarze i fortepianie, śpiewam i.....- chciałem dopowiedzieć, że należe do zespołu ale się wycofałem.
- I......?- była zaciekawiona, musiałem coś powiedzieć.
- I umiem żąglować. - spanikowałem.
- Na serio, żaglujesz ? - powiedziała śmiejąc się.
- No tak....trzema piłeczkami. Pokazał bym Ci, ale nie mam jak.- powiedziałem i zaczołem się śmiać. Spojrzała na mnie i zaczeła się śmiać....

Tym czasem do Lynch'ów...

- Ale co ? Jak ? Co ? Nie.- powiedział zdezorientowany brunet.
- Ell! Ty tego nie widzisz ? Ona "Cię kocha". - powiedział Riker.
- Co nie ?! Przecież ja jestem z Kelly.
- A co ma do tego Kelly ?!
- Ja nie wiem. Ale Riker znamy się tyle lat a wgl mówi, że jestem dla niej jak brat.- brunet był zakłopotany. Nie wiedział co zrobić. Gdy usłyszał słowa blondyna. Był zszokowany.
- To ja z nią porozmiawiam. - już wstawał gdy powstrzymał go Ross.
- Nie, ona Ci nic nie powie ja pójdę.- wstał i poszedł do starszej siostry.
- Delly otwórz, to ja Ross.
- Wejdź są otwarte.
- Rydel, powiem prosto z mostu! Czy ty zakochałaś się w Ellu ?
- Co ......??? Tak.- powiedziała spuszczając głowę na dół.
- Wiedziałem!.....znaczy nic.
- Haha bardzo śmieszne. Ross to nie jest śmieszne.

W tym samym czasie u Riker'a i Ella...

- Dziwne uczucie.
- Może trochę. Ratliff mam pytanie?
- No dawaj. Już i tak nic mnie nie zszokuje. - Ratliff siedział na kanapie i nie wiedział co ma robić.
- Ellington, szczerze odpowiedz. Czy ty czyjesz to samo do Delly ?- powiedział stanowczo Riker.

Haha nudny jak flaki z olejem xD Wiem, wiem. Jak  myślicie co powie Ellington ? I co będą robić dalej Rocky i Zoey ? Ciekawi ? Uwierzcie mi ja też. xD

czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 3

*Perspektywa Zoey*

Następnego dnia....

Wstałam i spojrzałam na zegarek była już....albo dopiero 9 rano. Schodzę na dół do kuchni. Na stole leżała kartka od mamy

"Pojechałam do pracy nie chciałam Cię budzić. Wrócę wieczorem. W lodówce masz gotowy obiad. A w słoiku na ciastka masz pieniądze. Kocham Cię mama :*"

Przeczytałam kartkę i poszłam na górę wziaść szybki prysznic.
Postanowiłam, że zwiedzę okolice w której mieszkam. Ubrałam moje ulubione zielona trampki do tego jak zawsze jasne jeansy i bluzkę na naramkach, ponieważ na dworze było ponad 20 stopni. Już chce chwycić klamkę i wyjść gdy nagle ktoś puka.
- Witamy w sąsiedztwie. - powiedziała radosna blondynka.
- Dzień dobry, dziękuję. Zapraszam do środka.- byłam strasznie zdziwiona ile tu tych sąsiadów przyszło było ich aż 7.
- A więc może się przedstawie....
Nazywam się Stormie Lynch to mój mąż Mark. A to nasze kochane "dzieciaczki". Najstarszy Riker, jedyna córeczka Rydel, nasz komediant Rocky, nasz romantyk Ross, i nasz najmłodszy skarb Ryland. Mieszkamu tym białym domu tuż obok.
- Ja nazywam się Zoey Wolowitz. Mojej mamy tymczasowo nie ma jest pracy. Ale może coś do picia ?
- Nie dziękuje my tylko na chwile. Chcieliśmy naszych nowych sąsiadów zaprosić na grilla jutro o 6.
- To raczej ja z mamą powinnam urządzić grilla i was zaprosić.
- Nie,  nie trzeba. - powiedziała starsza kobieta z uśmiechem. - No to my nie przeszkadzamy. Dalej młodzieży idziemy do domu.
- Nie przeszkadzają państwo. Ale na pewno przyjdę na grilla. - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach. Pożegnałam się z każdym z osobna. Wszyscy wydawali się bardzo mili. Ale najbardziej zaciekawił i spodobał mi się brunet.....

Dom Lynch'ów....

- No chłopaki ....jak podoba wam się nowa sąsiadka ? - powiedział najstarszy z rodzeństwa siadając na kanapie.
- No, no nie powiem ładna ładna.- odparł Ross.
- Moim zdaniem miła, ale nie w moim typie. - powiedział najmłodszy z rodzeństwa.
- Wy tylko o wyglądzie... - oburzyła się młoda blondynka i poszła do swojego pokoju.
- A ty Rocky jak uważasz ?- spytał Ryland.
- Uważam, że wydaje się bardzo miła, jest ładna...piękna mogę powiedzieć i......nie ważne. - brunet zarumienił się i wyszedł z salonu.
- Jak myślicie nasz Rocky się zakochał.. ?? - spytał Riker dwóch braci.
- Pewnie tak, ale trzeba się upewnić...
- Ale jak chcesz to zrobić Ross?- spytał najmłodszy z Lynch'ów.
- Już wiem, spytamy się naszego speca o tych rzeczy. - stwierdził Riker.
- Już wołam.... RYDEL!!! - krzyknął brunet.
- Co chcesz Ryland ?! - była zaciekawiona co on chce.
- Przyjdź tu na chwile!
- Co wy kombinujecie ? - spytała blondynka.
- Mamy pytanie...po czym rozpoznać, że ktoś się zakocha ?
- Wiesz jeśli się zakochujesz w dziewczynie cały czas o niej myślisz. Cały czas chcesz o niej rozmawiać. Czujesz motyle w brzuchu gdy ją zobaczysz...zaczynasz świrować przy niej...- blondynka chciała mówić dalej ale przeszkodził jej Ellington.
- Siema ludziska. - zawołał przy samych drzwiach brunet.
- Siema Ell. - krzykneli chórem chłopaki.
- Cześć Ellington. Co tam u cb ? U mnie dobrze. Dawno się nie widzieliśmy. - Rydel spanikowała i wyszła.
- Ej co się dzieje ostatnio z Rydel ? - zapytał Ellington.
- Wiesz, że nie wiemy ?
- Czekaj pamiętacie co Rydel mówiła??? Jak ludzie reagują kiedy są zakochani ??
- Pamiętam. Ell...nasza mała księżniczka chyba się w tobie zakochała.....- stwierdził Riker.

A więc myślałam, że dodam go jutro że wgl go jutro napisze a tu..... BOOM. Macie kolejny rozdział. Mam nadzieje, że się podoba. :D

Rozdział 2

*Perspektywa Zoey*

Ten pokój był przecudny. Gdy już się napatrzyłam, poszłam wziąść szybki prysznic i położyłam się spać.

Następnego dnia....

Wstałam było  około 12. Mama wstała ciutkę wcześniej i przygotowała pyszne naleśniki. Zjadłam śniadanie i zaczełam ogarniać siebie. Gdy już wyglądałam jak człowiek postanowiłam się wypakować, lecz za nim to zrobiłam zadzwoniłam do Kasi.
-Hej Kasia, obudziłam Cię ?
- Hej Zoey, nie nie jeszcze nie śpie czekałam aż zadzwonisz. To opowiadaj jak tam jest ?
- To świetnie. U mnie doskonale myślałam, że będzie źle  a tu....jest cudownie !!!!
- Poznałaś już jakiś przystojniaków??
- Nie, nawet nie wyszłam jeszcze z domu.
- Szkoda. Wiesz Kalifornia, plaża, chłopaki bez koszulek. Normalnie marzenie.
- Ty tylko o tych chłopakach myślisz.
- Nie no nie przesadzaj tak...
-Dobra ja już kończe, bo muszę się rozpakować.
- Okay, ja idę spać. Dobranoc kochana.
- No dobranoc.
Byłam szczęśliwa po rozmowie z Kasią. To bardzo miłe, że czekała aż zadzwonie. Nie ważne...zaczełam od największego pudła. Podczas tego męczącego wykładania rzeczy z pudeł....zauważyłam, że mam mnóstwo niepotrzebnych rzeczy. A więc przy okazji wyrzuce rzeczy, których nie używam i nie noszę. Jejku od wieków tego nie noszę do worka. Ja mam taką ładną bluzkę nawet nie wiedziałam. Pełno rzeczy pierwszy raz na oczy widzę. Mineły 3 godziny, a jeszcze tyle pudeł do rozpakowania. Nie dam rady tego dziś jeszcze sama zrobić.

Dochodziła godzina 17 polskiego czasu, czyli u nas 5. Mama zawołała mnie na obiad. Zeszłam na dół i byłam w totalnym szoku. Moja mama w  prawie 4 godziny i rozpakowała praktycznie wszystkie kartony, a było ich chyba z 15. Bo 5 należało do mnie. Wszystkie naczynia piękne lśniące, pięknie poukładane. Ubrania poprasowane, idealnie poskładane.
- Siadaj, i zajadaj. - powiedziała z uśmiechem.
- Pysznie pachnie, co to jest ?
- Makaron z Serem, tak zwany Mac and Cheese.
Uśmiechnełam się i zaczełam kosztować. Niby zwykłe proste danie, ale to jest pyszne. Moje favorite danie.
- Mamo! To jest pysznę.
- Wiem. Jak ci idzie rozpakowywanie się?
- Dosyć dobrze. Rozpakowałam jeden karton.
- Jak to jeden ? - spytała zdziwiona.
- No jakoś tak wyszło.
- Może ci pomóc ?
- Nie, nie poradze sobie. Było pyszne dziękuje, biore się za dalszą robotę.
- Okay, jakby co wołaj.
- Dobrze.- powiedziałam z uśmiechem, dałam mamie buziaka w policzek i poszłam na górę.
- A więc bierzmi się do pracy! - powiedziałam do siebie.
Po 3 godzinach rozpakowywania skończyłam.
- Jest w końcu. - znowu mówiłam do siebie.
Spojrzałam na zegarek była 8. Byłam padnięta. Zeszłam na dół coś przegryźć. Zjadłam kanapkę z serem. Wypiłam szklankę mleka. Poszłam do łazienki umyć się. I natychmiast poszłam spać. Szybko zasnełam.

Witajcie, drodzy czytelnicy. Jak wam się podoba? Wiem trochę krótki. Ale to dopiero początek. :D
Komentujcie jeśli się wam się podoba. Dziękuję, że go czytacie. :D

środa, 12 listopada 2014

Rozdział 1

                                           

*Perspektywa Zoey*

- Córciu, wstawaj! Czas się kończyć pakować za kilka godzin wyjeżdżamy. -  powiedziała zadowolona.
- Dobrze już wstaje! - powiedziałam z niechęcią. 
Mieszkam tu 17 lat i tak z dnia na dzień mam się przeprowadzić ?! Rozumiem, że rodzice się rozwodzą, ale czemu  zaraz mamy się wyprowadzać tyle kilometrów od rodziny i przyjaciół. Tu mam wszystko znajomych, rodzine... Czemu mi to robią. Największą zagadką jest gdzie się przeprowadzamy?! 


1 godzine później....

- Jestem już gotowa! - krzycze do matki. 
- No to dobrze za 2 godziny mamy samolot. 
- Jaki samolot?! - powiedziałam zszokowana. 
- Tak to lecimy do Los Angeles w USA.
- Tak daleko!!! Co ty sobie wyobrażasz!!!! Niszczysz moje życie!!! - powiedziałam zła i pobiegłam do swojego pokoju.
Byłam załamana, zaczełam płakać. Nie mogłam znieś tego, że tyle lat tu mieszkałam i nagle BOOM!! moje życie zostało zrujnowane. Po godzinie w końcu się uspokoiłam. Byłam gotowa opuścić mój kochany mały domek, mojego ojca. Nie dałam tylko rady pożegnać się z przyjaciółką. Napisałam jej tylko sms'a : 


"Hej, mam przykrą wiadomość. :( Wyjeżdżam dzisiaj do Los Angeles. 
Dziękuję ci za to że byłaś obecna w moim życiu. Dziękuję !!! :*"


Pisałam tego sms'a płacząc. Było mi bardzo źle. Najgorsze to, żę już nigdy jej nie zobacze.

Na lotnisku.....


- Zoey to nasz samolot choć już. 
- Już idę mamo. 
Gdy już wchodziłam do samolotu dostałam sms'a od Kasi :
                                           
 "To ja dziękuje, że byłaś obecna w moim życiu. Nie martw się jeszcze się zobaczymy. Gdy już będziesz na miejscu daj znać na skype. Miłej podróży kochana. :*"

W samolocie.....

Postanowiłam założyć słuchawki i zapomnieć tymczasowo o tym wszystkim.Lot trwa 12 godzin więc.... pójdę po prostu spać.]

13 godzin później ......

- Zoey to nasz nowy dom.... jak ci się podoba ??
Nie odpowiedziałam na pytanie matki byłam zbyt zszokowana by cokolwiek powiedzieć.
Tu było pięknie, plaża dośc blisko cały rok ciepło. Po prostu nie kończące się wakacje!!!!

10 minut później....

Gdy zobaczyłam mój pokój byłam zszokowana. Był piękny cały zielony. Jednym słowem genialny.
            
                                                                          CDN        


Hejka moi pierwsi czytelnicy :D . To mój pierwszy blog więc nie bądźcie zbyt surowi. Mam nadzieje, żę wam się podobał ten rodział.